Złuda ucieczki

Deprecjonowanie wartości naczelnych takich, jak chociażby prawda czy dobro jest równie niebezpieczne, jak i śmieszne. Można je bowiem określać, jako fikcję i wytwór ludzkiej wyobraźni – są przecież ku temu powody, patrząc na to jak zmienia się otaczająca człowieka rzeczywistość – lecz koniec końców nasze określenia i tak w żaden sposób nie mogą zmienić natury czy charakterystyki cnót. Pozostają wobec nich zawsze w funkcji stricte pasywnej.

Uciec od prawdy się nie da. Jest ona bowiem zarazem cicha i natrętna. Wpycha się w myślenie człowieka i bez wyraźnej jego zgody na kłamstwo – nie odejdzie. Zresztą, nawet gdy będzie musiała się wycofać i tak zza rogu sumienia celnie upomni i oskarży. A dzisiaj nie potrafimy walczyć z tym, co próbuje narzucić nam opinię czy zdanie. Bezwiednie niejednokrotnie poddajemy się nowym trendom i modom. Takie wyjście jest najprostsze, a zarazem może przynieść najwięcej korzyści.

Próbujemy wszystko wyjaśnić,  być saepe ad tempus. I tu gubi się odpowiedzialność. Bo przecież człowiek w końcu doświadczy swojej słabości i upadnie. Nie potrafimy jeszcze tego uniknąć i raczej nigdy się to nam nie uda. A wówczas w miejsce owej pozornej odpowiedzialności wchodzi roztargnienie i rozpacz. Można już tylko uciekać, bo horyzont dobrych perspektyw pokrywa mgła wątpliwości. Nie ma innej drogi.

A przecież ucieczka nie jest żadnym rozwiązaniem. Jest pójściem na łatwiznę. Zrzeknięciem się odpowiedzialności sensu stricte.  „Cóż bowiem jest łatwiej powiedzieć: ‹Odpuszczają ci się twoje grzechy›, czy też powiedzieć: ‹Wstań i chodź!›”.

Nie bój się wziąć drugiego za rękę i go poprowadzić. Nie bój się podnieść go na nogi.

Pozwól mi przezwyciężyć ten strach.

Jedna odpowiedź do “Złuda ucieczki”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *