Zatęsknić

Ostatnio coraz trudniej mi znaleźć czas tylko dla Niego. Zresztą, trudno mi znaleźć czas na cokolwiek. Jest tyle problemów, tyle rzeczy dla zrobienia, tyle rzeczy, które miały być gotowe „na wczoraj”, że ten Ktoś nierzadko schodzi na dalszy plan. Czy nie jest dziwne, że w seminarium trudno jest mi znaleźć czas na modlitwę? Nie, czas jest- codziennie medytacja, msza święta, godzina przeznaczona na adorację. Tylko jak zacząć z Nim rozmowę, gdy tyle innych spraw na głowie…
Kiedy klęczę w kaplicy oprócz stojącej na ołtarzu monstrancji widzę kilkunastu młodych mężczyzn wpatrzonych w nią bez reszty. Zazwyczaj przychodzi mi wówczas do głowy pytanie o to, co oni tu właściwie robią. Przecież mogliby teraz spokojnie studiować, pracować, codziennie spotykać się z przyjaciółmi, zakochać się… A oni klęczą przed tym Kimś… Ja też klęczę i zazdroszczę im spokoju i opanowania. Zazdroszczę im tego zafascynowania, które u mnie już chyba dawno minęło. Teraz zaczął się czas zwykłej, szarej codzienności wypełnionej obowiązkami i wątpliwościami.

Taki stan był nie do zniesienia. Wydawało mi się, że muszę szybko coś w swoim życiu zmienić, bo dłużej tak nie wytrzymam. I wówczas uświadomiłem sobie coś wspaniałego… Było niedzielne popołudnie – kolejny dzień spędzony na ciągłej bieganinie i trosce o tysiące różnych spraw. Kolejny stracony dzień… Tak myślałem. Wszystko zmieniło się, gdy wszedłem na chwilę do kaplicy. Było tam zupełnie ciemno. Takie było chyba wtedy moje wnętrze. Paliła się tylko wieczna lampka przy tabernakulum. Modliłem się o dobre przeżycie spowiedzi do której miałem jeszcze tego dnia przystąpić, o pokój serca. Pojawiło się wtedy uczucie, które zapewne gdzieś wcześniej we mnie pracowało, ale nie dostrzegałem go. Poczułem zwykłą tęsknotę, która okazała się całkowicie niezwykła, która kolejny raz odmieniła moje życie…

To wystarcza…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *