Wyjaśniłeś

Czas w seminarium płynie bardzo szybko. Pierwszy rok formacji przechodzi powoli do historii, stąd pewien melancholizm, próba spojrzenia wstecz i zobaczenia ile tej szczególnej drogi mam już za sobą. Gdzie byłem rok temu? Najprawdopodobniej siedziałem w domu, zaczynał się kolejny nudny dzień w oczekiwaniu na wyniki matury. Wstąpienie do seminarium było wciąż odległą perspektywą. Oczywiście zastanawiałem się czy to powołanie, ale wtedy byłem skupiony przede wszystkim na oczekiwaniu na wyniki egzaminów. Powołanie czekało na swoją kolej. Pamiętam, że każdego dnia uczestniczyłem w wieczornej mszy świętej, starałem się przystępować do komunii świętej. To chyba podtrzymywało mnie w jakiejś zażyłości z tym Kimś, który ciągle woła, dawało szansę zastanowienia się nad sobą i swoją przyszłością. Żałuję, że wszystko utrzymywałem w niezwykłej tajemnicy. Nikt nie wiedział, że zamierzam wstąpić do seminarium. Możliwe, że wynikało to z faktu, że ja też nie wiedziałem. Starałem się żyć normalnie, jak gdyby nigdy nic i czekałem…

Nadszedł długo oczekiwany dzień ogłoszenia wyników egzaminu maturalnego. Okazało się, że nie potrzebnie się stresowałem- wypadłem  bowiem całkiem nieźle. Prawdziwy problem pojawił się  dopiero teraz- trzeba było zdecydować co dalej. Cały czas myślałem o seminarium, ale nie miałem pojęcia jak powiedzieć o tym najbliższym, księdzu proboszczowi, kolegom. Mijały dni i zbliżał się koniec rekrutacji na uczelnie publiczne. W końcu trzeba się było przełamać i powiedzieć- łatwiej było z księdzem proboszczem, o wiele trudniej było mi powiedzieć o swojej decyzji rodzinie. Gdy jednak tę chyba najtrudniejszą w dotychczasowym życiu rozmowę miałem za sobą, po raz pierwszy od kilku miesięcy poczułem się naprawdę wolny.

Od tamtego czasu zaczęła się jakaś dziwna przemiana, która ciągle trwa. Nie wiem jak to się dzieje, ale jest Ktoś kto ciągle działa w moim życiu. Od lipca zeszłego roku stałem się zupełnie innym człowiekiem. Nie, nie sądzę, że spoważniałem. Tu chodzi o coś zupełnie innego. Trudno to nazwać, określić słowami. Wiem jedynie, że pojawił się w moim życiu Ktoś, kto jest w stanie wyjaśnić moje życie. Wyjaśnić jego sens, wyjaśnić moje powołanie, wskazać drogę. Co dalej? Będę Go słuchał…

Miłość mi wszystko wyjaśniła,
Miłość wszystko rozwiązała –
Dlatego uwielbiam tę Miłość,
Gdziekolwiek by przebywała.

A, że się stałem równiną dla cichego otwartą przepływu,
W którym nie ma nic z fali huczącej, nie opartej o tęczowe Pnie,
Ale wiele jest z fali kojącej, która światło w głębinach odkrywa
I tą świadomością po liściach nie osrebrzonych tchnie.

Więc, w takiej ciszy ukryty ja-liść,
Oswobodzony od wiatru,
Już się nie troskam o żaden z upadających dni,
Gdy wiem, że wszystkie upadną.

(Karol Wojtyła)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *