Wszędzie

Ciekawe jest, jak łatwo zapraszam tego Kogoś do swego życia. Kiedy się jednak nad tym głębiej zastanowiłem, doszedłem do wniosku, że nie zawsze jest On mile widzianym gościem. Są momenty w życiu, w których wolę iść sam, mimo wcześniejszych zapewnień, że „zawsze chcę być z Tobą”. Nie chcę, żeby ktokolwiek wtedy mi przeszkadzał, zadawał irytujące pytania. Gdy czuję się nieszczęśliwy, nie chcę słyszeć, że wcale nie jestem męczennikiem, a gdy nadchodzą lepsze dni, pragnę wierzyć, że wokół mnie nie ma żadnych problemów. Tak miło trwać w iluzji…

On zaś jest Zwierciadłem, które zawsze ukazuje rzeczywistość taką jaka jest naprawdę. Bez retuszu, niedomówień, dwuznaczności. I tutaj pojawia się pytanie: po co wiedzieć jak jest faktycznie, skoro trwanie w niewiedzy jest takie przyjemne? Można się zamknąć w swoim małym świecie, świecie, w którym zawsze mam rację, w którym wszyscy się ze mną zgadzają. Co jednak kryje się za tym powszechnym uwielbieniem? Co ludzie myślą o mnie naprawdę? Odpowiedź nie jest trudna- na pewno nie postrzegają mnie tak dobrze, jak się mi wydaje. Nie warto się łudzić.

Ktoś zapyta: a gdzie wiara w drugiego człowieka? Czy to co mówią inni zawsze jest kłamstwem, bezczelnym łudzeniem? Nie. Jest tak tylko wówczas, kiedy zakładam różowe okulary, kiedy sądzę, że nikt nie wie, jaki jestem naprawdę, co kryje się za pozornie poukładanym życiem. A przecież On wie wszystko! Zazwyczaj Milczący, zawsze Widzący, wszędzie. Nawet za zasłoną, którą zabroniłem Mu przekraczać. Mogę wierzyć, że skoro zabroniłem Mu patrzeć, to nic nie widział. Ale czy naprawdę w to wierzę? Zasłona Świątyni też została rozdarta…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *