Ważne – ważniejsze…

Zaczyna się powoli sesja. Zapewne w najbliższym czasie i mnie i pewnie wielu z Was czeka ogrom wyzwań intelektualnych a w związku z tym – chroniczny brak czasu. Jak co roku, ten okres przypomina mi, jak słabym jestem człowiekiem. Nie chodzi tylko o egzaminy… To jest sfera obiektywnej (przynajmniej w założeniu) oceny – zależy od szeregu czynników, które mniej lub bardziej od nas zależą. Słabość okazuje się zaś w relacjach.

Jeżeli nie mam na coś czasu, znaczy to tyle, że w gruncie rzeczy nie chciałem go mieć. W ten sposób – przez „lokatę” czasu – najłatwiej się zabezpieczyć, najłatwiej zamknąć się na ludzi obok, na Kogoś więcej… Słabość w tym względzie polega na tym, że zamiast dóbr duchowych, które wynikają z budowania czegoś z kimś lub Kimś, zdarza się mi wybierać siebie, własną pracę, własne obowiązki.

Egocentryzm niszczy w nas siłę, gdyż pozbawia odniesienia do innych. A to drugi człowiek jest tym, który może mi pomóc gdy jestem słaby lub dać satysfakcję, gdy ja będę mógł pomóc jemu. Zabawa polega na tym, że zazwyczaj trzeba zaryzykować. Coś dać, nie licząc na nic. Tyle, że jeżeli do tego dorosnąć – zawsze zyskam!  Jeżeli bowiem ktoś źle na mnie spojrzy, to przecież – na nic więcej nie liczyłem. Jeżeli ktoś podziękuję – to będzie dla mnie coś dobrego…

Chodzi jednak o coś więcej niż chłodną kalkulację zysków i strat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *