W drogę

Za kilka godzin wylatuję do Ziemi Świętej. Można powiedzieć podróż życia. Krótkie to życie na razie, więc może nie brzmi to imponująco, ale dla mnie ten wyjazd, ta pielgrzymka, to coś bardzo ważnego. Będę tam, gdzie wszystko się zaczęło. Będę w miejscach, o których słyszałem w tylu opowieściach, w tylu historiach. W miejscu życia osób, które mi zawsze imponowały – nie chodzi o wiarę, ani o ich autentyczność. Ważne jest to jak zostały oddane przez opowieści, haggady. Jak budowały mnie kiedyś, jak teraz budują.

To wszystko wywołuje jakieś zniecierpliwienie, że chciałoby się tam być już, teraz, natychmiast. Czekanie staje się męczące. Z drugiej strony jest jakiś lęk. Inaczej… Jakieś drżenie… Nie wiem. Przed wylotem jedno postanowienie – mam nadzieję, że uda się robić jakieś notatki z pielgrzymki. Później postaram się je tu opublikować. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

Obiecuję modlitwę i o nią proszę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *