Uwierzyć

Nie jest łatwo dostrzec drugiego człowieka w swoim życiu. Tym trudniej jest jeszcze uświadomić sobie jak duży wpływ może mieć na to życie. Dzisiaj zrozumiałem, więcej doświadczyłem, że seminarium jest nie tylko miejscem mojej formacji, ale jest to dom powołania wielu młodych mężczyzn wraz ze mną. Formacja do kapłaństwa nie jest procesem egoistycznym, lecz altruistycznym – skierowanym ku drugiemu człowiekowi i w znacznej mierze też dla niego. Wydaje się, że formacja w samotności, choć równie potrzebna, nigdy nie zastąpi wspólnego wzrastania.

Kiedy zastanawiałem się nad tym co robię w seminarium, niejednokrotnie doświadczałem pewnego rodzaju osamotnienia. Wydawało mi się wtedy, że nikt nie jest w stanie mnie zrozumieć, że to sprawa między mną a Nim. Tymczasem zwykle rozwiązanie przychodziło właśnie przez drugiego. Przez kogoś, kto wraz ze mną każdego dnia rano się modli, przyjmuje Słowo na mszy świętej, ale też razem ze mną się uczy, je, odpoczywa. Przez kogoś, kto też się zastanawia i kto też szuka i kto również przeżywa chwile zwątpienia.

Wątpienie nie jest czymś strasznym. Powiedziałbym wręcz, że tak jak miłość jest uszlachetniana przez cierpienie, tak też wiara jest budowana wątpieniem. Nie ma chyba człowieka, który nie odczuwałby strachu przed tym co go czeka, który nie bałby się skoczyć w ciemność. Jeżeli ktoś chce kogoś pokochać, a nie powstanie w nim lęk o tę drugą osobę to znaczy, że przed nim jeszcze długa droga. Miłość, która nie odczuła strachu jest bowiem miłością ślepą!

Na drodze powołania rodzą się pytania o to czy ja Go kocham, czy On kocha mnie. I nie są to chyba pytania banalne czy infantylne. Lęk rodzi przywiązanie i troskę. Bezmyślne stwierdzanie, że „Bóg Cię kocha!” nie poparte doświadczeniem życia, jest jakąś próbą wypełnienia braku nie w życiu drugiego, lecz w swoim. Gdy ten Ktoś był, a raptem znika, normalne jest, że człowiek zaczyna Go szukać, pytać o Niego. Jest to wyraz tęsknoty, wyraz młodzieńczej miłości, której bez Ukochanego trudno żyć, trudno zrozumieć co się wokół dzieje.

Sztuką jest uwierzyć wtedy, gdy wydaje się, że nie ma już w Kogo wierzyć, pozostać na straży wtedy, gdy wszyscy dawno zasnęli. Nie jest wyrazem odwagi zapalenie światła, wtedy gdy wokół ciemno, nie jest wyrazem miłości rozpaczliwa próba odnalezienia kogokolwiek, kto wziąłby za rękę i poprowadził. Miłość, ta Miłość czeka na moment kiedy człowiek, nawet w ciemności, uświadomi sobie jej obecność i będzie w stanie sam otworzyć oczy…

Dzięki, że mi o tym powiedziałeś.

Nocą szukałem
Umiłowanego mej duszy,
szukałem Go, lecz nie znalazłem.
Spotkali mnie strażnicy, którzy obchodzą miasto.
Zaledwie ich minąłem,
znalazłem Umiłowanego mej duszy,
pochwyciłem Go i nie puszczę…
(Por. Pnp 3, 1-4)

2 odpowiedzi do “Uwierzyć”

  1. http://www.filozofia.umk.pl/index.php?lang=_pl&m=page&pg_id=93

    Witaj, przesyłam Ci ten adres internetowy – dotyczy on konferencji na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu pt.: „Dialektyka samotności i wspólnotowości”. Czas: 10 – 11 czerwiec 2010. Organizowany jest przez Zakład Filozofii Chrześcijańskiej UAM w Poznaniu i Oddział Polskiego Towarzystwa Filozoficznego w Toruniu.
    Może być ciekawie – już sama „zajawka” bardzo interesująca – mnóstwo pytań. Może wydadzą materiały pokonferencyjne?
    Pozdrawiam serdecznie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *