Tweet(nąć) rekolekcje?

Dzisiaj na Twitterze rozpoczęły się rekolekcje. Podobno pierwsze na tym gigantycznym portalu społecznościowym, który w Polsce święci coraz większe triumfy. Zanim się nieco w tę akcję zaangażowałem, powstało we mnie pytanie. Czy rekolekcje faktycznie można tweetnąć? Czy RT, @ i inne takie, są w stanie coś człowieku zmienić? Jakkolwiek na niego wpłynąć?

Kościół staje dziś przed zupełnie nowym doświadczeniem. Podobnie, jak przez ostatnie dwa tysiące lat. Jak zwykle chodzi o rozeznawanie znaków czasu. Niestety proste to nie jest. Czasami droga, która powinna prowadzić do sukcesu, prowadzi donikąd. Ale i odwrotnie. Gdzie zawiedzie nas Internet? Czy odpowiedź na to pytanie będzie kiedykolwiek jasna i jednoznaczna?

Jezus spotyka każdego osobiście. Nie musi korzystać z Twittera czy Facebooka. Może jednak jest też tak, że czasami niektórzy nie słyszą Jego pukania do swoich serc? Może trzeba dać im jakoś znać, żeby ściszyli na chwilę muzykę, wyłączyli Internet i zobaczyli, czy Ktoś nie chce z nimi porozmawiać? Nie, nie przez GG…

A że do człowieka trafić coraz trudniej, to trzeba szukać nowych dróg komunikacji. Kiedyś jako szansa jawiło się radio, telewizja. Potem nastała era smsów i e-maili. A dziś? Jeżeli Twitter jest miejscem, przez które można dotrzeć do tych, co szukają, to nie można zostawić go pustym. A puste jest to, co jest pozbawione Chrystusa. Na Twitterze też potrzeba misjonarzy…

Rekolekcje można śledzić tutaj https://twitter.com/duchowni a jak ktoś nie ma Twittera, to także tu http://siedembramjerozolimy.blogspot.ie/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *