Szukając miejsca dla siebie

Nowe miejsce, nowy blog, pewnie i nowi czytelnicy. Dużo nowości, ale to chyba dobrze. Takie jest zwykle całe nasze życie.

Nie jest wygodną perspektywą, szczególnie dla domatorów, stan ciągłej zmiany i zawieszenia. Mówi się przecież: „czas się życiowo ustabilizować”. Czy jest to jednak w ogóle możliwe?

Ostatnio zastanawiałem się, czy można w życiu uciec od problemów, czy raczej – czy można je wszystkie rozwiązać. I wyszło mi, że nie bardzo. Zawsze jest coś na głowie, coś „na wczoraj”… Ale chyba nie ma w tym nic złego – wprost przeciwnie – jesteśmy ciągle w sytuacji tych, którzy szukają miejsca dla siebie, którzy o siebie walczą i nie dają się zostawić z tyłu. Przestać szukać to zapaść w życiową śpiączkę. Życie toczy się dalej, ale my jesteśmy wówczas jakoś poza nim, gdzieś z boku.

Kto szuka – znajduje… Kiedy? Łatwych odpowiedzi brak. Podobnie jak w przypadku modnego ostatnio końca świata, można podawać kolejne daty, ale tak naprawdę  i tak nikt w nie nie wierzy. Jak smutne byłoby życie człowieka, który by dokładnie wiedział, kiedy wszystko co go otacza się skończy, zniknie…

Zatem – z jednej strony chcielibyśmy być prorokami z dość dużą skutecznością przepowiadania a z drugiej… cóż – najlepiej byłoby chwytać dzień i nie przejmować się tym, co za nami i co czeka nas za rogiem. Paradoks? Tylko poniekąd. W rzeczy samej wyraża jednak coś, co jest ukryte głęboko w każdym z nas. Młodego chłopaka czy dziewczynę, która udaje się w drogę gdzieś w nieznane i choć strasznie się boi, to jednak ufa, że w końcu dotrze do idyllicznego świata, który nie jest tak daleko, jak mogłoby się wydawać…

Ja jestem takim młodym chłopakiem. I szukam. A jest to zajęcie równo męczące, co porywające. Polecam wszystkim, którzy nie boją się wyzwań!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *