Sutanna

Już po obłóczynach. Bogata, bardzo symboliczna liturgia, a później już chyba mniej symboliczne przyjęcia, spotkania z rodziną, znajomymi. Wszyscy szczęśliwi, czasami aż do łez. A mi założono sutannę i w zasadzie nie wiem czy jest to tylko powód  do radości, czy wręcz przeciwnie – wyzwanie, któremu trzeba stawić czoło, z którym trzeba się zmierzyć.

3 i półmetrowy kawałek mniej lub bardziej czarnej tkaniny. Kilkanaście czarnych, nieco niekształtnych guzików. Biały, jeszcze wciąż uwierający pod szyją pasek. I w tym wszystkim człowiek. Człowiek z planami na przyszłość, z marzeniami, które postanowił zmienić… Które Ktoś postanowił zmienić.

Sutanna zmienia człowieka. Dla jednych stanowi szczelnie hermetyczny pancerz, dzięki któremu czują się bezpieczni, jakby nietykalni. Nikt im już nie może zagrozić, nie liczą się koledzy z seminarium, przełożeni, bo przecież to już ksiądz…? Dla innych sutanna to tylko zbędny dodatek, we współczesnym świecie już całkowicie nieaktualny. Wiadomo, że nie szata zdobi człowieka… Więc po co się przebierać, narażać na śmieszność, wyszydzanie na ulicy, na katechezie w szkole. Liczy się wnętrze.  Ale to są podejścia do sutanny właśnie tylko jak do kawałka materiału. A sutanna to chyba coś więcej?

Sutanna to przecież nie tyle symbol śmierci, czy jak twierdzą inni – nowego życia, nowego człowieka, ale chyba przede wszystkim znak wolności. Wolności na którą jak zwykle trzeba odpowiedzieć, której trzeba zaufać i w końcu pokochać. Inaczej pozostanie tylko symbolem bez wnętrza, czyli bez człowieka.  Wolność sutanny opiera się na wolności człowieka. Jest sutanna, potrzeba człowieka. Wolnego człowieka…

8 odpowiedzi do “Sutanna”

  1. Sutanna – ‚czy jest to poowód do radości, czy wręcz przeciwnie – wyzwanie, któremu trzeba stawić czoło, z którym trzeba się zmierzyć’.
    Pewnie oba powody jednocześnie…
    ***
    zgoda, wybór i akceptacja – gratuluję!

  2. Czytam wlasnie Mertona – Dzienniki. Juz dawno go odkrylam a pozniej on pomogl mi odkryc Boga. Czytam i widze jak caly czas ten czlowiek miotal sie w swoim wyborze, przekonywal sie co chwila, ze dokonal slusznego wyboru, bo tak nim pokierowal Pan, powolal go, a teraz on musi sie w tym wszystkim odnależć. Bardzo jest mi Merton bliski.
    Przypomnial mi sie, a propos, jeden fragment z wiersza (nie pamietam tytulu) Jerzego Lieberta: Dokonawszy na wieki wybor, w kazdej chwili wybierac musze.
    Czlowiek cos/Kogos juz wybral, teraz musi isc dalej. Nie musi wybierac, walczyc z wszystkim, budowac wciaz od nowa. Fundamenty juz stoja…
    Pozdrawiam

  3. Piotr, będzie dobrze! Wybór słuszny, wyzwania jeszcze większe- żeby się poświęcać, żeby się z Nim bardziej zaprzyjaznic, żeby się rozwijać… Ty sobie poradzisz! Życzę Ci tylko abyś w wolności umiał stawiać akcent w odpowiednim miejscu życiowych zapiskow…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *