Spróbuj zrozumieć

Starałem się odnaleźć odrobinę ciszy w codzienności. Szukać jej na przekór ciągłym pytaniom i niekończącym się odpowiedziom. W ciszy i zarazem obecności poczułem, że Jego bycie przenika to wszystko, co jeszcze jakiś czas temu wydawało mi się całkiem puste. Obecność drugiego popychała w stronę czegoś zupełnie innego, w stronę doświadczeń diametralnie różnych od tych zapamiętanych, przeżytych. Każdego starałem się poznać na nowo, z pozycji obecnego, ale skrajnie nieobecnego zarazem… Nie, to chyba nie do końca tak… Gdzieś zagubiłem się, gdzieś odpadłem od tego co teraz i trwając w tej niepewności szukałem kontaktu, ale zamiast drugiego człowieka przychodził On…

Cisza potęguje nierzeczywistość i nieskończoność zarazem. Przenosi w świat odległy od zwykłej immanencji a zapośredniczony od dalece głębszego doznania siebie. Cisza zniewala swą przejrzystością, ale jednocześnie odpycha zbyt natrętną powtarzalnością. Krzyk, który przerywa tę ciszę, stanowi jasne jej zaprzeczenie. Jest w pełni ograniczony a zarazem w pełni niepowtarzalny. Jest jeden jedyny. Czy z tego wynika jego prawdziwość?

Krzyk niesie silny ładunek emocji, nierzadko jednak zupełnie pozbawiony treści – w sensie logicznej przesłanki tego, co człowiek chce wyrazić. Treść zatem pojawia się tam, gdzie krzyk – choć w pełni spontaniczny, jest jednocześnie krzykiem przemyślanym, to znaczy opartym na wolnej decyzji wyrażenia tego, co tkwi tak głęboko, że należy to wyrwać i wyrzucić, by mogło wydostać się z uścisku nieprawdy.

Drugiego człowieka nie można zmienić ani krzykiem ani ciszą. Przynoszą one jedynie informację, którą trudno odnieść do siebie, bo wymagają klucza w postaci ich samych związanych z konkretną osobą. Odpowiedzialność za drugiego nie ogranicza się wszak do bycia, ale do obecności, czyli stanu bardziej uświadomionego a zarazem bardziej mojego, pozbawionego naleciałości rutyny i obowiązku. Odpowiedzialność postrzegana jako obowiązek zabija, gdyż pożera wolność niezbędną do prawdziwej miłości.

Nieśmiertelny Czas
spowity jawą chwili
co kończy i zaczyna

Krzyku nie słyszy
i ginie pośród słów
wyjałowionych ciszą

A śpiew niejasny
unoszony mocą snu
przeniknie mroki

Zatruje Czas
ale go nie zmieni
gdyż Uśpiony czuwa

Nieskończony a
trwać nie potrafi
tak ciasno wokół i ciemno…

Jedna odpowiedź do “Spróbuj zrozumieć”

  1. Krzyk jest językiem Boga, jak to ktoś kiedyś powiedział.
    Może warto poćwiczyć porozumiewanie się w tym języku, skoro chcemy wyjechać kiedyś „na zawsze” do Kraju, gdzie tylko takim się tam posługują… 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *