Spotkanie

Ostatnie trzy tygodnie były… są wciąż dla mnie czymś niezwykle ważnym. Tak naprawdę pierwszy raz miałem okazję, by spotkać się z ludźmi już nie tylko jako młody chłopak – student, ale jako ktoś, kto ma świadczyć o tym Kimś, którego gdzieś w swoim życiu spotkał.

Najpierw była pielgrzymka na Jasną Górę, potem rekolekcje dla uczestników kursu lektorskiego. Nie ukrywam – bałem się, choć starałem się tego nie okazywać. Człowiek boi się tego co nowe, gdyż nie dysponuje doświadczeniem, nie dysponuje wiedzą na dany temat i jest niejako skazany na siebie. Na siebie w sensie ścisłym tzn. na swoją strefę emotywno-wolitywną, której w żaden sposób nie jest w stanie przewidzieć a już na pewno  nie może jej zaplanować.

Początkowo nie  było w tym wszystkim nic szczególnego. Wiedziałem, że dzieje się coś ważnego, ale chyba nieco inaczej to sobie wyobrażałem. Na pielgrzymce ludzie często wędrują, by pobyć samemu ze sobą, grupa nie jest dla nich tak istotna. Oczywiście jest to tylko jedna strona medalu, bo bardzo wielu ludzi reaguje na pielgrzymkową rzeczywistość wprost odwrotnie. Jednak, gdy się idzie i idzie, musi dojść w końcu i motyw zmęczenia, znużenia. To zaś ma ogromny wpływ na ludzkie przeżycia i niejako nimi manipuluje.

Całkowicie innym doświadczeniem były rekolekcje dla przyszłych lektorów.  Szybko okazało się, że kluczową rolę będą odgrywały nie tyle zajęcia wspólne, co indywidualna praca w mniejszych podzespołach. Próbowałem trafić do ludzi, którzy zostali mi powierzeni, pokazując, że powołanie – bo nikt nie ukrywał, że są to w jakimś sensie rekolekcje powołaniowe – ma bardzo wiele znaczeń. Tak naprawdę powołanie jest kształtowane jakoś nieustannie w każdym z nas, dlatego nawet powiedzenie, że powołań jest tyle, co ludzi, w pełni nie oddaje jego potencjału czy zakresu.

I choć było zmęczenie, nieprzespane noce, to przecież Ci ludzie swoim powołaniem, powołaniem, którego gdzieś tam ciągle w sobie szukają, dali mi ogromną siłę. Młodzi mężczyźni, szczególnie z mojej grupy, stali się dla mnie kimś naprawdę ważnym, właśnie dlatego, że jakoś zostałem wciągnięty w ich historię powołania. A oni w moją…

Spotkanie z drugim człowiekiem pokazuje, jak różna jest nasza rola w szarej codzienności. Trzeba odejść od idyllicznego upodmiotyzowywania człowieka – osoby, aby dostrzec też jego rolę przedmiotową. Jeżeli zgadzamy się z tym, że człowiek jest budowany człowiekiem, to trzeba zgodzić się równocześnie na bycie przedmiotem – także w relacjach międzyosobowych. Po prostu zgodzić się na „bycie dla” obok „bycia z”.

Dziękuję Wam. Nie liczę na to, że choć trochę Wam pomogłem. Wiem, że Wy pomogliście mi.

3 odpowiedzi do “Spotkanie”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *