Pusty

Tylu wokół zabieganych ludzi. Tyle osób myślących o wszystkim i o niczym, obecnych i jakoś głęboko nieobecnych – zagrzebanych w stercie swoich śmieci, które zwykli nazywać zabawkami. Nie ma czasu dla drugiego człowieka, chyba, że potraktować go jak zabawkę… Tak wtedy może się przydać, bo posłucha, gdy nikt już słuchać nie chce, pomoże, gdy nie ma nikogo naiwnego. Przyjaciel… Od czasu do czasu i jemu należy się dobre słowo, powinno mu chyba wystarczyć?

Ostatnio jestem tak zabiegany, że chwilami wmawiam wręcz sobie, że nie mam dla Niego czasu. Nauka, dodatkowe zajęcia i ciągły pośpiech za niczym. Nie jest łatwo stanąć przed Nim i przyznać, że znów mi się dziś nic nie udało, że znów upadłem. Choć to tak ludzkie, to przecież mimowolnie człowiek boi się upokorzenia i wstydzi sam za siebie – przecież znowu nie wstał…

Ucząc się powołania zawsze przychodzi refleksja. Co dalej? Gdzie dalej? A przede wszystkim: Kto dalej? Naucz mnie pustki, by w śmietniku mego serca była jeszcze dla Ciebie choć odrobina miejsca. Naucz mnie kochać bym przestał myśleć, że kocham. Naucz mnie Siebie, bym już siebie nie szukał.

Dojrzałość zbyt wcześnie zbudzona
z letargu wyrwana okrutnie
w zimowy zaspany poranek

Gdy pierwszy raz Powołanie ujrzała
upadła i równo złożyła ręce
jak ksiądz uczył po kolędzie

Kiedy się przyjrzała już Go nie było
tylko ona sama tak bardzo dojrzała
i pustka i chwila

Powołanie uciekło dojrzałość została
w kościółku wśród mądrych głów tysiąca
jedna i do tego zabłąkana

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *