Przesłanie Pana Cogito

Inspiracją do tego tekstu było „Przesłanie Pana Cogito” Zbigniewa Herberta, które wywołało niemałe zamieszanie dzisiejszego przedpołudnia. Redakcja „Do Rzeczy” dopatrzyła się istotnego braku w cytacie wiersza, podanym na oficjalnej stronie promującej nasz kraj (poland.gov.pl). Zainteresowanych sprawą odsyłam do noty prasowej „Herbert na cenzurowanym”, bo w tym wpisie będzie o czymś zgoła innym. Choć ciągle w tematyce wiersza. Jeżeli ktoś nie zna „Przesłania Pana Cogito” – załączam nagranie, w którym Herbert sam recytuje wiersz. Pod tekstem znajdziecie też kompletną wersję utworu – bez skrótów i wielokropków. Wysłuchajcie.

 

 

Choć na wiersz trafiłem przez przypadek, to od razu skojarzyłem go z dzisiejszą Ewangelią. A ta mówi o rozesłaniu uczniów. Gdy przeczytałem „Przesłanie…” pomyślałem sobie – czy to nie uwspółcześniona wersja przekazu św. Marka? Wiersz doskonale systematyzuje cechy tego, który ma iść i głosić Chrystusa.

Ma być wyprostowany, pośród tych co na kolanach i którzy już upadli. Ma być odważny nawet wtedy, gdy rozum zawodzi. Niech nie udaje, że nie słyszy, gdy wołają poniżeni i bici. Niech nigdy nie zamyka oczu na zdradę. Ma strzec się pychy. Pamiętać o swej przeszłości. Zawsze być czujnym. I wiernym.

Silny mężczyzna, ten uczeń Chrystusa. Trudno sprostać takim wymaganiom. Może dlatego Jezus wysyłał ich po dwóch? Niech jednak nie szukają wzajemnej pociechy. Bo wszystko, co spotkają na swej drodze, będzie im przypominać: „nic was nie pocieszy!”. Chyba, że z uporem będą powtarzać wielkie słowa – „W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego”…

Nie czekaj. Idź i bądź wierny. Nie ocalałeś po to, aby żyć na tej ziemi. Masz mało czasu – trzeba dać świadectwo.

Idź dokąd poszli tamci do ciemnego kresu
po złote runo nicości twoją ostatnią nagrodę

idź wyprostowany wśród tych co na kolanach
wśród odwróconych plecami i obalonych w proch

ocalałeś nie po to aby żyć
masz mało czasu trzeba dać świadectwo

bądź odważny gdy rozum zawodzi bądź odważny
w ostatecznym rachunku jedynie to się liczy

a Gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych

niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda
dla szpiclów katów tchórzy – oni wygrają
pójdą na twój pogrzeb i z ulgą rzucą grudę
a kornik napisze twój uładzony życiorys

i nie przebaczaj zaiste nie w twojej mocy
przebaczać w imieniu tych których zdradzono o świcie

strzeż się jednak dumy niepotrzebnej
oglądaj w lustrze swą błazeńską twarz
powtarzaj: zostałem powołany – czyż nie było lepszych

strzeż się oschłości serca kochaj źródło zaranne
ptaka o nieznanym imieniu dąb zimowy
światło na murze splendor nieba
one nie potrzebują twego ciepłego oddechu
są po to aby mówić: nikt cię nie pocieszy

czuwaj – kiedy światło na górach daje znak – wstań i idź
dopóki krew obraca w piersi twoją ciemną gwiazdę

powtarzaj stare zaklęcia ludzkości bajki i legendy
bo tak zdobędziesz dobro którego nie zdobędziesz
powtarzaj wielkie słowa powtarzaj je z uporem
jak ci co szli przez pustynię i ginęli w piasku

a nagrodzą cię za to tym co mają pod ręką
chłostą śmiechu zabójstwem na śmietniku

idź bo tylko tak będziesz przyjęty do grona zimnych czaszek
do grona twoich przodków: Gilgamesza Hektora Rolanda
obrońców królestwa bez kresu i miasta popiołów

Bądź wierny. Idź

2 odpowiedzi do “Przesłanie Pana Cogito”

  1. chrześcijaństwo i

    pogarda?
    nie przebaczaj?
    miasto popiołów?

    „tak możesz tylko dołączyć do zimnych czaszek”?
    ot, wydawało mi się że chrześcijanin ma jednak dążyć do, całkiem przyjaznej i ciepłej Niebieskiej Ojczyzny

    nic nie pocieszy? a modlitwa? a Słowo Boże?

    nie należy chyba przesadzać z nadinterpretacją…

    1. Chrześcijaństwo dopuszcza pogardę, ale nie w stosunku do człowieka, tylko do grzechu – zdrady, poniżenia, nienawiści czy mordu… Herbert pisze: „powtarzaj wielkie słowa powtarzaj je z uporem / jak ci co szli przez pustynię i ginęli w piasku”. Dla chrześcijanina tymi słowami jest wiara w Chrystusa, który dla naszego zbawienia umarł i zmartwychwstał. Ci, którzy je powtarzają odnajdą Hektora, Gilgamesza, Rolanda – tych, których sława przetrwała do naszych czasów. A bronili oni nie tylko miasta popiołów, które zresztą odczytuje jako symbol czegoś niepokonanego, czegoś bardzo wartościowego (bo inaczej po co bić się o popioły?), ale także królestwa bez kresu…

      Czy można mówić o nadinterpretacji w kontekście analizy wiersza? Zdaje się, że nie. Każde dzieło sztuki, kiedy wychodzi spod pióra czy pędzla artysty, zaczyna żyć własnym życiem. Tym życiem jest właśnie bogactwo interpretacji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *