Przemieniony?

Tydzień po najważniejszych rekolekcjach w moim życiu. Czemu najważniejszych? Bo pierwszych? Bo przeżytych? Czas przed rekolekcjami był bardzo wyczerpujący – dzień przed ich rozpoczęciem nie marzyłem o niczym innym jak chwili milczenia, którego tak mało było w ostatnim okresie. Przecież ciągle trzeba było coś załatwić, coś zrobić, komuś pomóc… Oczywiście wszystko „na wczoraj”.  Przed rekolekcjami często powtarzałem słowa Psalmu 51 „Stwórz Boże we mnie serce czyste i odnów we mnie moc ducha (…) Przywróć mi radość Twojego zbawienia i wzmocnij mnie duchem ofiarnym”. Tak bardzo było mi potrzebne to umocnienie i odświeżenie wiary.

Gdy nadszedł czas rekolekcji, który miał być całkowitym wyciszeniem, odcięciem się od tysięcy aktywności, szybko okazało się, że będzie to niemożliwe. Nagle tyle osób czegoś potrzebowało? Powiedzieć „nie”? Powiedzieć „po rekolekcjach”? W czasie jednej z konferencji zrozumiałem, że nie można „napinać” się na przemianę, że nie można dążyć do niej po trupach. Recolectio znaczy dać wejść Mu w doświadczenie mojego życia, poddać każdy swój czyn Jego woli… Zaufać – to wystarczy. I to da radość, to da uczucie spełnienia. Inaczej pozostaje już tylko smutek, gdyż znów nie wyszło, gdyż znów się nie udało. Recolectio znaczy wejść na nowo z otwartym sercem, gotowym oddać swój czas, swoje uczucia i emocje. Oddać bez żadnych „ale”…

Wówczas paradoksalnie można doznać uczucia uwolnienia od codzienności, bo uwalnia się całą sferę podświadomości. I tego doświadczyłem w rekolekcje, zasmakowałem wolności. A to daje siłę i to przywraca radość. Uczucie jakby po dłuższym wstrzymaniu oddechu, znów nabrać świeżego powietrza i nabierać go ciągle…

Błogosławić nie potrafię
i dziękować też nie umiem
wokół Ciebie zaplątany
w cieniu swej wystarczalności.

Brzask nie zdziwił dziś ciemności
jak i wschodu zapach rosy
Ciebie jednak nikt nie poznał
rozum znów nie odgadł wiary.

Wola się zmieniła w Krzyż
rajski ogród w cierni krzyk
sam zostałem z jękiem ptaków
On nie słuchał – poszedł dalej.

Jedna odpowiedź do “Przemieniony?”

  1. „”paradoksalnie można doznać uczucia uwolnienia od codzienności””

    Uwolnienie od codzienności.

    Potrzebny napewno kazdemu jest czas na wyciszenie, pomyslenie, uporządkowanie czy po prostu bycie, ot tak, bez uciekania od codziennosci,bo jak uciec od czlowieczenstwa, od siebie samego? Chrzescijaninem jest sie 24 godziny na 24, a świat to nie przeszkoda dla wierzącego, przeciez uswiecił go Bog. Całe zycie jest procesem zbawienia. Spotkalam okreslenie – mistyka codzienności.
    Pewnie „trochę” inna jest codziennośc księda i świeckiego, ale, wierze w to głęboko, kazda codziennośc moze być swego rodzaju testem wiary.
    Pozdrawiam serdecznie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *