Próbować

W czasie kilku dni praktyk w domu pomocy społecznej miałem okazję doświadczyć prawdziwego zmęczenia ośmiogodzinnym dniem pracy i wśród tego utrudzenia próbować odnajdywać chęci i czas na modlitwę. W ciągu roku nauki często zdarzało mi się narzekać na ciągłe zmęczenie i brak czasu, a tak naprawdę w porównaniu do tych dziesięciu dni nie robiłem wówczas prawie nic. Gdy wracałem do pokoju z zajęć z upośledzonymi ludźmi, jedyne na co miałem ochotę to chociaż chwilę odpocząć, położyć się spać.

Łatwo jest mówić o samej modlitwie, o wiele trudniej rozmawiać o walce jaką trzeba było stoczyć, by do tej modlitwy doprowadzić. W sytuacjach utrudzenia chyba najlepiej można zweryfikować, jak spotkanie z Nim jest dla mnie ważne. Problemy pojawiały się już przy modlitwie brewiarzowej, opierającej się na konkretnych tekstach psalmów i modlitw, o wiele trudniejsze było jednak skupienie na organizowanej spontanicznie adoracji Najświętszego Sakramentu i medytacji. W budynku, w którym mieszkałem była wprawdzie kaplica z świecącą wieczną lampką, ale pozostawanie przed zakrytym Panem w tabernakulum, jest znacznie trudniejsze niż, gdy spogląda On na mnie z monstrancji. Starałem się jednak próbować…

Z głową na klęczniku
śpiąco-czuwający
wiecznie zmęczony
pod Krzyżem.

Narzekam na świat
bo jest jaki jest
bez fajerwerków
z szarym cierpieniem.

A Ty wisisz
ze spuszczoną głową
mówią że król
bo ma z ciernia koronę.

Siłaczu ufności
Żebraku utrudzenia
dziękuję ze i mi
nie pozwoliłeś się poddać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *