Odnaleźć „ja”

Jak zatem żyć w świecie, którym rządzi szukanie we wszystkim siebie, gdzie króluje kult przyjemności, którą prymitywnie próbuje się zastąpić prawdziwe szczęście? Czy jest w ogóle Ktoś, kto byłby w stanie odpowiedzieć na to pytanie? Zapewne jest, jak się jednak do Niego dostać? Dzisiejszy świat podaj różne rozwiązania od jogi do kultu posążków. Na prawdę jest w czym wybierać. Wystarczy mieć trochę pieniędzy, chęci, czasu a spotkanie z Wszystkowiedzącym mamy zagwarantowane. Czy jednak kupowanie boga nie jest paradoksem?

Kardynał Joseph Ratzinger pisał, że religia monoteistyczna, kontakt z Bogiem, nie mógł się narodzić w wielkich miastach, nad wielkimi rzekami do których każdego dnia ciągnęły setki osób, ale na pustyni- między osobą a Osobą.  Staranie o spotkanie z nim w zgiełku prowokacyjnych reklam, politycznych kłótni i w obliczu niszczenia człowieka pod egidą prawa jest iluzją i to tak potężną, że chwilami wydaje się prawdziwa. Tymczasem „potrzeba niewiele, albo tylko jednego” (Łk 10,41-42). Ten Ktoś jest przecież „wszystkim we wszystkich”  1 Kor 15, 28) i to nie my żyjemy, ale On w nas (Ga 2, 20). Recepta wydaje się zatem prosta. Nie należy szukać we wszystkim siebie, ale Wszystkiego szukać w sobie.

Nie jest to proste, bo trzeba przebić się przez tworzone przez lata skorupy obojętności a jednocześnie zapobiegać tworzeniu się nowych. Czasami wystarcza jednak faktycznie nie wiele- wsłuchać się w rytm swego serca, w miarowy ludzki oddech, w przejmujący dźwięk łamanej przez kapłana hostii…

Ty i ja
Ty nieruchomy
ja realny?

Wobec tego
Który Jest
ja jestem!

Czy ja jestem
czy On we mnie
Jest.

Dla mnie
Przeze mnie
We mnie.

Pokochał
i jestem…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *