O uczciwości

Zastanawiałem się wczoraj trochę nad uczciwością. Zazwyczaj pierwszym skojarzeniem z nią jest wywiązywanie się z obietnic, sprawy związane z pieniędzmi, jest też oczywiście uczciwość, którą traktuje się jako pojęcie abstrakcyjne. Mówi się przecież o niektórych – ufam mu, bo jest uczciwym człowiekiem. I o tej ostatniej uczciwości chciałbym coś napisać. Nie jest ona bowiem, aż tak abstrakcyjna jak mi się wcześniej zdawało.

Być uczciwym to znaczy być czystego serca. Uczciwości nie da się bowiem zmierzyć zawsze przy pomocy zewnętrznych, materialnych faktów takich, jak umowy czy porozumienia. Na jej straży staje jednak zawsze ów wewnętrzny głos, który można nazwać sumieniem.

Jeżeli zatem nikt z zewnątrz nie jest w stanie mi niczego zarzucić, więcej – określa mnie mianem uczciwego, wcale nie oznacza to, że nim naprawdę jestem. Ta dychotomia między postawą zewnętrzną a wewnętrzną, prowadzi do wielkiego bólu. Kłamstwo o sobie czy w sensie pozytywnym (gdy ktoś kłamie na mój temat) czy negatywnym (gdy to ja siebie oszukuję) zawsze rani. Uświadomienie sobie własnej nieuczciwości, to z kolei już jakby stan przedzawałowy. Ostatni dzwonek żeby spróbować coś w swoim życiu zmienić, naprawić. Zazwyczaj bowiem w stosunku do siebie jesteśmy bardziej delikatni – świat zaś może potraktować nas bardzo brutalnie…

Jutro zaczynam rekolekcje w Magdalence. Będę je współprowadził z grupą kolegów z seminarium. Stawiam sobie dziś pytanie – czy będę wobec nich uczciwy? Czy nie ma we mnie tego rozdźwięku między faktem, a wygodną teorią o sobie? Czy jestem uczciwym ewangelizatorem?

Jezus powiedział: „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą”. Modlę się o czyste serce. Tak bym jutro mógł w ludziach widzieć Boga.

2 odpowiedzi do “O uczciwości”

  1. Witaj.
    Też jestem klerykiem i w czasie prowadzenia rekolekcji zastanawiałem się, czy ja na pewno uczciwie mówię o swoim doświadczeniu Boga, czy ja Go znam i dlatego ośmielam się o Nim opowiadać. Może się bowiem okazać, że przeczytałem parę książek, uczestniczyłem w kilku ewangelizacyjnych kursach instruktażowych i mam trochę elokwentnych powiedzonek, które trzeba umieć w odpowiednim momencie wciągnąć z rękawa.
    Błogosławieni ci, którzy nie ściemniają!
    Pozdrawiam 😀

  2. Kiedy prowadziłam spotkania oazowe z dzieciakami, a potem młodzieżą gimnazjalną, zrozumiałam jedną rzecz- jak bardzo ważna jest uczciwość wobec siebie. Nie można mówić o Bogu regułek i frazesów, bo one nie mają żadnej mocy. Ludzie, nawet dzieci, bardzo szybko wychwytują fałsz, jakąś niespójność. Lepiej powiedzieć mniej, lecz szczerze, i czasem przyznać: nie wszystko wiem, nie wszystko rozumiem, ale dlatego wierzę… Od tego czasu uczciwość to dla mnie coś więcej. To przede wszystkim… bycie prawdziwą? Ale tak w najgłębszej istocie, nie tak, jak się teraz lansuje, że jestem sobą to wszystko mi wolno. To bycie prawdziwą w swojej relacji do Boga, do ludzi, do siebie… Prawdą wynikającą z wiary. To wcale nie jest łatwe, tego ciągle trzeba się uczyć.
    I ta prawdziwość jest również bardzo ważna u kapłanów, to się od razu wyczuwa. Także tego i Tobie życzę:) Owocnych rekolekcji:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *