Niebo we mnie

Każdy człowiek posiada w sobie niesamowitą głębię. Nawet jeżeli kryje się ona za welonem płytkości i niewrażliwości. Są oczywiście ludzie, którzy tej głębi w sobie jeszcze nie zbadali, którzy nie poznali swego wnętrza, swego „ja”. Nie dziwi fakt, że to zagłębienie się w siebie może być przyczyną lęku – kto nie boi się wejść do nieprzenikalnie ciemnego pokoju, w którym nigdy wcześniej nie był?

Ale głębia, która tkwi w nas może stać się źródłem radości i pokoju dla tych, którzy zaufają i „wejdą” w siebie. Odkryją niebo. Niebo, którego nigdy nie zgłębią i które ciągle będzie ich zaskakiwać. Będzie w nim i słońce i deszcz i burza… A może ktoś dostrzeże tęczę? Jakże pięknymi uczynił nas ten, Który nas uczynił! Metaforą tego odkrywania siebie może być Wniebowstąpienie Pańskie, które dziś przeżywam we wspólnocie Kościoła katolickiego. Chrystus przez trzy lata – obraz pewnej pełni – podróżował po Judei i Galilei, by w końcu wstąpić do nieba. Wiele musiało się wydarzyć zanim był gotowy zostawić tych, których umiłował. Musiało się wszystko wypełnić… W niebie mojego serca czeka teraz na mnie. Na to, że porzucę swoje lęki i uprzedzenia, że nie zawaham się idąc w to co we mnie wciąż ciemne… Czeka na to, że Mu zaufam i spojrzę w górę. W niebo, które wcale nie musi być ponad głową…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *