Nie wierzę

Nie wierzę. Po prostu nie wierzę w to, co się wokół dzieje. Mam nadzieję, że to tylko zły sen, który za chwilę się skończy. Już dawno zauważyłem, jak sprytnie można manipulować rzeczywistością, ale sprawa Chazana i w ogóle to co się wyprawia w sprawie aborcji, in vitro… życia, wręcz powala z nóg. I nie chodzi w zasadzie o wiarę, o Kościół… Tu chodzi o zwykłą ludzką uczciwość, o dziennikarską rzetelność, o prawdę.

W skrócie: przemysł (to słowo zapewne należałoby podkreślić) in vitro napędza przemysł aborcyjny, jeden i drugi posiłkuje się przemysłem antykoncepcyjnym, a ten nabiera rozmachu wskutek jednostajnie przyśpieszonego rozwoju przemysłu pornograficznego. A winny wszystkiemu jest zacofany Kościół i pazerni księża, którzy zachęcają do życia w enigmatycznej już dziś czystości. I jeszcze krzyczą z ambony, choć i tak nikt ich nie słucha, bo większość młodych ludzi w kościele pojawia się rzadko, o ile w ogóle.

Nie jest istotne, jak bardzo kobieta niszczy swoje ciało przez kolejne zabiegi mające na celu urodzenia dziecka lub jego uśmiercenie (czasem jedno i drugie naraz), ważne jest, że to konserwatywne ruchy pro-life niszczą jej wolność. A niszczą w ten sposób, że zachęcają do życia zgodnego, z tak modną wszak dzisiaj naturą.

Z kolei ruchy wspierające ideologię (to słowo też należy podkreślić) feministyczną i gender, nie widzą kobiety w roli matki – jest to przecież mało kobiece zajęcie. Odnalazłaby się ona z pewnością lepiej w roli ojca, czy mężczyzny… Bo może do tego została „stworzona”? Kobieta nie powinna podkreślać swej niewieściej natury, bo przecież to mogłoby zranić te przedstawicielki płci pięknej, które jej w sobie nie odkryły. W zasadzie mężczyźni też nie powinni być nazbyt męscy, bo może któryś z nich chciałby być kobietą?

Świat staje na głowie. Kiedyś śmiano się ze stwierdzenia jednego z polityków: „Nikt mi nie wmówi, że białe jest białe, a czarne jest czarne”. Był to proroczy śmiech z siebie samych, bo dziś trudno niektórych przekonać, że mogą się po prostu mylić, że to co słyszymy w radio lub telewizji nie zawsze jest objawioną prawdą. Żeby nie było – chodzi mi tu tu zarówno o niektóre media kojarzone „liberalne”, jak i te jednoznacznie „katolickie”. Jako katolik ufam, że jako jedyny monopol na prawdę ma Jezus. Przepraszam zarazem za ten ideologiczny wtręt do wywodu.

Co z obecnej sytuacji wyniknie? Ciężko jednoznacznie ocenić. Inaczej. Strach patrzeć w przyszłość. Wydawało mi się zawsze, że są zasady których nikt nigdy nie naruszy, które są fundamentem czy aksjomatem bycia człowiekiem. Wydawało mi się chociażby, że pozbawienie kogoś życia jest po prostu zbrodnią, a dziś próbuje mi się wmówić, że życie małpy czy delfina jest niejednokrotnie cenniejsze niż małego człowieka. Obym w to nigdy nie uwierzył. Boję się jednak, że najgorsze kłamstwo powtórzone tysiące razy, dla niektórych w końcu stanie się prawdą…

Jedna odpowiedź do “Nie wierzę”

  1. Tak, to jest straszne. Straszne i niewiarygodne z jaką łatwością przychodzi ludziom decydowanie o czyimś życiu, czy „poprawianie” Pana Boga.
    Śmiać się czy płakać…? Chyba jednak płakać. I modlić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *