Nie bój się

W głowie szum, wokół tysiąc słów, pytania, relacje, żarty… aż nagle „O Stworzycielu, Duchu, przyjdź” i cisza próbująca wyrwać się z uścisku myśli. Gdy rekolekcjonista głosił konferencję rozpoczynającą kolejny dzień skupienia, ja byłem gdzieś zupełnie indziej. Gorączkowe spojrzenia na zegarek, próby skupienia i tak na przemian. A później adoracja. On był jak zwykle, a ja próbowałem… bezskutecznie.

Pozostało milczenie. Nie chciałem się tak od razu poddać i czekać na kolejną okazję. A wokół nadal szepty, śmiechy. Człowiek boi się ciszy. Boi się jej, bo boi się niezrozumienia a nade wszystko boi się siebie jakiego mógłby poznać i jakiego podświadomie się domyśla. Dlatego prościej zagadać siebie i z podniesioną wysoko głową iść przez życie. Przecież „jestem jaki jestem”…

W ostatnim tygodniu zastanawiałem się nad motywacją ludzkiego działania. Pomyliłem się powtarzając za jednym z filozofów dwudziestego wieku, że człowiekiem kieruje przede wszystkim strach przed absurdem. Jak szybko dostrzegłem, czy raczej zostałem uświadomiony, takie myślenie musi doprowadzić w konsekwencji do absurdalizacji całej rzeczywistości. Człowiek po prostu się boi. Tak naprawdę sam do końca nie wie czego, Kogo. Ale to jeszcze nie jest absurd!

Strach jest wyrazem zniewolenia. Żyć w strachu to ukrywać się, wstydzić i nie żyć. Czemu się modlę? Czemu chcę starannie wykonywać swe obowiązki? Czy powołanie to nie strach przed innym życiem?

Bojąc się zniewolenia człowiek machinalnie próbuje uciec w wolność. Czy jest to jednak już wolność czy jeszcze strach? Jaki jest sens takiej wolności dla siebie? Wolności pełnej uśmiechu, pełnej swobody, ale jak bardzo zatroskanej w swojej beztrosce? Taka wolność ogranicza i tłamsi. Wielu mamy ludzi bardzo wolnych, bo pozornie wyzwolonych z odpowiedzialności. Sednem wolności jest zaś świadomość. Ignorancja i tolerancja nie są odpowiedzią na zniewolenie, choć chcielibyśmy zapewne tak dziś uważać.

Tymczasem by przestać się bać wystarczy uwierzyć. Uwierzyć to znaczy pokochać. Pokochać to znaczy żyć…

Czy jest tajemnica? …
Nie odpowiadaj,
bo jeszcze usłyszę.

Powiesz i zniknie
jak zwykle posłuszna
spóźniona Nadzieja.

I znowu sam zostanę
z odwiecznym rodzeństwem
– zagadką i strachem.

Na własność oddany
sprzedany za bezcen
bez żadnych gwarancji.

Gwar Ciszy nie skryje
i ja znów ucieknę.
To Tajemnica…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *