Modlitwa?

Od kiedy wstąpiłem do seminarium moja codzienna wieczorna modlitwa bardzo się zmieniła. Wcześniej były to jedynie puste formułki, wypowiadane by spełnić wymogi wymyślonego prawa. Teraz zastąpiłem je różną formą adoracji i kompletą połączoną z rachunkiem sumienia. Teoretycznie powinienem czuć się z siebie dumny. Wczoraj jednak lepiej przyjrzałem się temu o czym rozmawiam z Nim wieczorem, chyba nie jest tak pięknie jak mogłoby się wydawać…

Uświadomiłem sobie, że większość mojej modlitwy to prośby. Elementy uwielbienia i dziękczynienia pojawiają się w modlitwie rzadko, poza tym chyba tylko dlatego, że mówi się, że powinny wejść w jej skład. A prośby? Dotyczą oczywiście nie tylko mnie, ale tylko pozornie. Zrozumiałem, że często modlitwa na przykład za rodzinę, nie wynika, że pragnę dla niej dobra, szczęścia, ale dlatego, że jest mi ona potrzebna. Modlitwa jest zatem jakąś próbą zabezpieczenia, opłacanego codziennie ubezpieczenia od nieszczęśliwych wypadków. Nie chcę przecież zostać na świecie sam, nie chcę by ktokolwiek z rodziny zachorował, bo to i mi przysporzy obowiązków. Zresztą nie chodzi tu przecież tylko o najbliższych.

Czy po roku formacji seminaryjnej moja modlitwa z pustego powtarzania formułek nie zamienia się powoli w recytowanie zaklęć magicznych, które mają mnie uchronić przed niepowodzeniem i brakiem szczęścia w życiu? Gdzie On jest w mojej modlitwie? Po co bowiem Jego obecność, skoro te formułki dają mi już same z siebie poczucie spokoju, wypełnionego obowiązku. W takiej modlitwie On nie jest potrzebny, zamiast z Nim równie dobrze mogę porozmawiać z samym sobą, a efekt i tak będzie ten sam.

Skoro to sobie uprzytomniłem, należałoby się zapytać po co trwać w ułudzie modlitwy, skoro to wcale modlitwą nie jest. Po co tracić kilka godzin dziennie na puste w gruncie rzeczy słowa, które nie mają dla mnie żadnego znaczenia, poza możliwością pochwalenia się, że ”modlę się” każdego dnia i uspokojenia sumienia? Zamiast jednak z pseudomodlitwy rezygnować, może warto by jednak zacząć tego Kogoś w niej szukać? Szukajcie a znajdziecie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *