List Biskupów w 5 punktach

W niedzielę w większości polskich parafii można było usłyszeć list naszych biskupów. Wywołał on niebywałą jak dotąd skalę zainteresowania medialnego. Co ciekawe – nie kwestie merytoryczne poruszyły tłum, ale sam fakt, że biskupi piszą do powierzonego sobie Kościoła. O czym był list? W 5 punktach…

1. Rodzina opiera się na małżeństwie pojmowanym jako związek mężczyzny i kobiety.

2. Genderyzm z dopuszczalnych badań nad kulturowym i społecznym odniesieniem płci biologicznej staje się coraz częściej ideologią.

3. Ideologia gender (nie same badania) stanowi niebezpieczeństwo dla naturalnego (nie zaś religijnego!) małżeństwa i rodziny.

4. Kościół nie potępia homoseksualistów i nie dopuszcza ich dyskryminowania.

5. Kościół sprzeciwia się dyskryminacji ze względu na płeć.

Dyskusja w tej sprawie rozgorzała, jak gdyby biskupi ogłaszali jakiś nowy dogmat. Tymczasem nauczanie Kościoła we wspomnianych zagadnieniach nie uległo zmianie. Stawiane w liście tezy nie są budowane w oparciu o argumenty teologiczne, ale wynikające z natury i ludzkiego doświadczenia.

To, że dziś możemy swobodnie negować to, co dotychczas było oczywiste, nie wydaje się być wcale wskaźnikiem postępu naukowego. Wprost przeciwnie – ów relatywizm w nauce pokazuje jasno, jak bardzo zagubiliśmy się w wyścigu do wiedzy. Pozorna wolność nakazuje nam brnąć w nieraz bezsensowne rozważania tylko po to, by udowodnić, że nasz umysł nie ma już żadnych ograniczeń.

Nie jest prawdą, że człowiek może sam swobodnie kształtować rzeczywistość. Jest ona warunkowana zarówno przez społeczność, jak i prawa natury, na które wpływu człowiek nie ma.

Trudno jest się pogodzić ze zniewoleniem przez naturę. Może dlatego tak łatwo jest nam zrównywać człowieka ze zwierzęciem, a jednocześnie zupełnie negować coś równie fundamentalnego jak płeć.

W całej sprawie interesująca jest dla mnie jeszcze jedna rzecz. Dziwi mnie brak jedności w kręgach wierzących, co do wspomnianego listu. Szokujące było dla mnie chociażby nawoływanie przez niektóre związane z Kościołem media do nieczytania listu. Można się z biskupami nie zgadzać, ale zarazem trzeba pamiętać, że działają oni nie z własnego mandatu, ale z woli Bożej. Ich nauczanie nabiera szczególnej mocy zwłaszcza wtedy, gdy – jak w tym wypadku – przemawiają kolegialnie. Czy nauka i przestroga przez nich głoszona jest dla kogoś niewygodna? Jaka może być bowiem inna przyczyna nawoływania do odrzucania ich nauki?

Czy to, że obchodzimy jakieś święto ma być powodem do tego, by nie wypowiadać głośno prawdy? Czy na wzór niektórych wspólnot kościelnych na Zachodzie mamy przestać mówić o grzechu w imię politycznej poprawności czy dobrego samopoczucia przychodzących do kościołów?

„Głoś naukę, nastawaj w porę, nie w porę, [w razie potrzeby] wykaż błąd, poucz, podnieś na duchu z całą cierpliwością, ilekroć nauczasz” (2 Tm 4, 2).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *