Krótka relacja z Rzymu

Przedwczoraj wróciłem z pielgrzymki do Rzymu, czas na krótką relację z dwutygodniowej podróży po Europie. Tegoroczny wyjazd był nieco inny niż te, w których uczestniczyłem w ostatnich latach. Po pierwsze miał wymiar typowo pielgrzymkowy, po drugie – był bardziej niż zwykle zaplanowany. Nasz cel był jasny – spotkanie z papieżem Franciszkiem i klerykami (przygotowującymi się do kapłaństwa) oraz nowicjuszami (przygotowującymi się do życia zakonnego) w Rzymie.

Doświadczyliśmy ogromu Bożej Opatrzności. Niejednokrotnie było tak, że nie było gdzie rozbić namiotów, nie było gdzie schronić się przed deszczem. Zawsze znajdował się jednak ktoś, kto na nas czekał. Jeden z księży, który przyjął nas zupełnie niespodziewanie, mówił nam: Tożsamość kapłańska polega na tym, aby wyciągać ręce z pomocą do tych, których spotykamy na swej drodze. Swe słowa potwierdził przykładem swego życia.

Pielgrzymowanie to też doświadczenie wspólnoty. Godzin spędzonych w autokarze, w namiotach, przy gotowaniu posiłków. Nie zawsze się chce, nie zawsze jest łatwo. Ale to właśnie jest piękne. Piękno rodzi się z trudu. Jest kolorowe, jest różnorodne.

Nie chcę pisać dużo. Wolałbym bowiem, abyście przeczytali kilka zdań z przemówienia naszego papieża Franciszka, które wypowiedział do seminarzystów i nowicjuszy w Auli Pawła VI. Mocne słowa.

Wielu z was ma pragnienie oddać na zawsze życie Chrystusowi. Teraz klaszczecie (…) teraz jest wasz miodowy miesiąc, ale co będzie potem?
 
Jesteśmy pod presją kultury prowizoryczności. To jest niebezpieczne. (…) Chcę upomnieć tę kulturę. Dziś dokonać ostatecznego wyboru nie jest łatwo. (…) W jaki sposób mogę być od tej kultury wolny? Powinniśmy nauczyć się zamykać drzwi naszej wewnętrznej celi – od wewnątrz. Jeżeli ktoś zostawia klucz na zewnątrz [zostawia sobie furtki], tak nie może być.
 
Chciałem wam powiedzieć jedno słowo. Radość. (…) Radość, którą daje Duch Święty, nie ta, którą daje świat. Gdzie rodzi się prawdziwa radość? W sobotę pójdę się bawić? Czy to jest prawdziwa radość? Niektórzy powiedzą, że prawdziwa radość pochodzi z tego, co się ma. Nowy model telefonu, samochodu. Powiem wam coś – źle się czuję, kiedy widzę kapłana w najnowszym modelu samochodu. (…) Jeszcze inni mówią, że radość pochodzi z ekstremalnych doświadczeń, z chodzenia na krawędzi. Inni mają radość z modnego ubioru. Jeszcze inni czerpią radość z sukcesów w relacjach do dziewczyny, chłopaka. Miłość dla próby – dzisiaj to jest modne. (…) Ta radość nie wchodzi do wnętrza, pozostawia gorycz. Radość nie pochodzi z rzeczy, z posiadania. Radość rodzi się ze spotkania, z relacji z innymi. Rodzi się z poczucia akceptacji, z poczucia bycia kochanym. Radość pochodzi z bezinteresowności spotkania i z usłyszenia tego, że jesteś dla kogoś ważny. (…) Zrozumieć to, usłyszeć to od Jezusa – to sekret radości.
 
Nie ufam temu seminarzyście, który mówi: to ja wybrałem tę drogę. Tak nie może być. Powołanie to odpowiedź na wezwanie miłości. Czuję coś w środku i odpowiadam: Tak! (…) Nie lękajcie się manifestować radości płynącej z odpowiedzi na wezwanie i wybór Jego miłości. Ta prawdziwa radość jest zaraźliwa. Idźcie do przodu! (…)
 
Nie ma świętości w smutku. Kiedy spotykasz księdza, siostrę, seminarzystę ze smutną twarzą – coś tu nie gra. Nigdy więcej sióstr, kapłanów o twarzy skwaszonej [dosł. o twarzy papryki w occie]! (…) To problem braku satysfakcji, radości. Gdzie jest jego źródło? Celibat.
 
Poświęcamy swoją miłość Jezusowi. Ślubujemy czystość, celibat. Ślub ten nie kończy się w momencie złożenia go, to droga która dojrzewa w ciągu życia. Zmierza do ojcostwa, macierzyństwa duchowego. Jeżeli kapłan nie jest ojcem, jeżeli siostra nie jest matką dla tych, z którymi pracuje, staje się smutny, smutna. (…) Ślub powinien nas prowadzić do płodności. To nie katolickie, nie być płodnym w naszym życiu duszpasterskim. (…) Jest wielu kapłanów radosnych, bo są owocni – dają życie. Radość – żadnego smutku!
 
Żeby być radosnym świadkiem Ewangelii, trzeba być autentycznym. (…) Jezus walczył z hipokrytami. Z tymi, którzy mają podwójną twarz. Mówić o autentyczności młodym jest łatwe, bo wszyscy młodzi mają pragnienie bycia autentycznymi. Źle się czują, kiedy spotykają kapłanów, siostry fałszywych. Tu leży odpowiedzialność dojrzałych formatorów. Macie obowiązek dać przykład koherentności młodszym.
 
Chrystus posłał nas głosić Ewangelię, jeżeli będzie to potrzebne także słowem. Co znaczą te słowa św. Franciszka z Asyżu? Głosić Ewangelię przede wszystkim autentycznością życia! Najpierw przykładem, potem słowem. Pan zna nasze ograniczenia i słabości. I może przez nie działać. Czy tutaj w Auli jest ktoś, kto nie czuje się grzesznikiem? (…)
 
Bądźcie szczerzy z waszymi spowiednikami. Mówcie im wszystko. Nie bójcie się! (…) Ta przezroczystość jest dla nas pożyteczna, bo czyni nas pokornymi wobec innych. Bez półprawd. Pan pragnie byś powiedział to, co on już wie. To smutne, spotkać seminarzystę, który spowiada się jakby tylko chciał wyczyścić plamę. (…) Ojcze zgrzeszyłem! (…) Otwórzcie drzwi łasce! Koherencja jest fundamentalna, aby nasze świadectwo było autentyczne. (…)
 
Jeden brat obgaduje drugiego. To także jest nasz problem. (…) Ja również jestem w to wmieszany. I wstydzę się tego. Taka wspólnota jest piekłem. Dlatego ważna jest relacja przyjaźni, relacja braterska. Jeżeli spotykam brata, mam mu powiedzieć prawdę w oczy. (…) To jest piękna droga do świętości – nie mówić źle o drugim. (…) Powiedz mi – czy mówisz źle o swojej matce, o swoich rodzonych braciach? Dlaczego robisz to zatem we wspólnocie? (…) Pielęgnować przyjaźnie – to bardzo cenne dobro. Mamy się formować do wyjścia z siebie, do zapomnienia o sobie. Nie możemy być samotnymi wyspami, ale zawsze gotowymi do spotkania.
 
Chciałbym wam powiedzieć: wychodźcie z samych siebie, aby głosić Ewangelię. W tym celu najpierw musicie jednak spotkać Jezusa. (…) Nie lękajcie się wyjść z siebie, poprzez modlitwę i poprzez działalność apostolską. Chciałbym Kościoła bardziej misyjnego. Nie Kościoła spokojnego. (…)
 
Podejmijcie taką drogę, jakiej pragnie Jezus. Nie uczcie się od nas – starszych – sportu, który często uprawiamy. Narzekania. Bądźcie pozytywni. (…) Nie bójcie się iść pod prąd. Bądźcie kontemplatywni i misyjni. (…) Nie porzucajcie różańca. Niech Maryja wam zawsze towarzyszy. Módlcie się także za mnie, bo potrzebuję waszej modlitwy – jestem biednym grzesznikiem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *