Komplikowana rzeczywistość

Jednym z wyznaczników dzisiejszej kultury jest dążenie do prostoty. Proste dźwięki, kształty, charaktery. Zdolność do tworzenia syntez była i ciągle jest w cenie. Prostota nie męczy, co najwyżej czasem zadziwia, zastanawia.

Spróbowałem ten klucz przyłożyć do kwestii wiary i ewangelizacji. Ciekawe, że tutaj często próbuje się iść dookoła sedna sprawy. Ten Ktoś, określany przez niektórych jako „Pan”, niejednokrotnie stawiany jest jako odległy i w gruncie rzeczy nieosiągalny cel, do którego dążyć można na różne sposoby, z których każdy jest dobry. Aby do przodu, aby do przodu…

Mam wrażenie, że popychana przez coraz bardziej abstrakcyjne inicjatywy, ewangelizacja stała się dla wielu ludzi hobby, nietuzinkowym zainteresowaniem, a niekiedy wręcz dobrze płatnym zajęciem. W końcu określenie „ewangelizatora” i grono swych „nawróconych” dość dobrze motywuje do dalszej pracy. Nie można kwestionować wiary osób, które coś lub raczej Kogoś odnalazły w swoim życiu. Właśnie, tylko czy one odnalazły Kogoś czy tylko kogoś?

Ewangelizowanie jest zajęciem czy raczej powołaniem, o tyle trudnym, że składa ono na barki osoby, która się go podejmuje, odpowiedzialność za przedstawienie Ewangelii jako Dobrej Nowiny, czyli jako takiej, która została nam przekazana. Można próbować Ewangelię poprawiać, by dostosować ją do współczesnych warunków i mentalności, tylko po co? Ktoś kto chce Ewangelię zaktualizować, popełnia błąd! Nie rozumie, że Ewangelia nie straciła na aktualności. Jest ciągle świeża, świeżością ewangelizatora. Jest tu podobnie jak z chlebem. Można wczorajszy chleb odgrzać i podać do zjedzenia, ale można też z tej samej mąki, z której był wypieczony, przygotować chleb nowy, naprawdę świeży.

Można opracowywać coraz to nowe sposoby odgrzewania ewangelizacji, czy jednak jest to wciąż ta sama „nowa ewangelizacja”? Ile w tym odgrzewanym chlebie pozostało chleba, a ile nagromadziło się sadzy? Czy nowa ewangelizacja naprawdę wciąż potrzebuje krążyć dookoła Niego, by Go przedstawić? Czy nie warto nowej ewangelizacji zaktualizować? Dokonać już nie tyle reaktywacji, odgrzania, ale nowej aktywacji?

„Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam także na wieki” (Hbr 13, 8 ) – Kościół wybrał ten fragment jako motto początku nowego tysiąclecia i chyba się nie pomylił. Jest Ktoś, kto wciąż ewangelizuje, nie trzeba Go reaktywować…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *