Kogo szukacie?

Nie łatwo odnaleźć się w świecie przepełnionym psychoanalitycznym podejściem do drugiego człowieka. Coraz częściej zdaje mi się, że ludzie próbują tłumaczyć praktycznie wszystko na gruncie objawionej teorii psychologicznej, której głównym rysem jest autentyczność. A czym jest ona tak naprawdę?

Czy chodzi tu tylko o wolność od  „masek”, które człowiek zakłada? Czy jest w ogóle coś takiego jak „maska”? Czy ktoś może przybrać pozę, która jest niezgodna z jego myśleniem i postrzeganiem rzeczywistości?

Przybierane „maski”, są częścią nas i to tak ściśle przylegającą, że należałoby stwierdzić, iż najlepszą „maską” jaką możemy założyć jest własna twarz. Nie da się bowiem oddzielić tego co rzeczywiste, od tego co uzurpowane i sztuczne. Każdą ideologiczną fantazję prędzej czy później trzeba zbudować na prawdzie o rzeczywistości – chociażby miały nią być li tylko doznania empiryczne. Tłumaczenie własnej słabości przy pomocy popularnych pojęć, jak chociażby „maska” jest tylko chwytliwym zabiegiem medialnym, który pozwala odciągnąć zainteresowanie od osobowego problemu konkretnego człowieka i skupić je na przedmiocie, jakim jest owa „maska”.

Siłowe tworzenie wspólnoty na zasadzie teatralnej grupy, przybranej w maski własnej słabości, nie ma sensu. Wspólnota domaga się prawdziwego bycia a to możemy osiągnąć tylko wtedy, gdy zaakceptujemy drugiego człowieka i samego siebie takim jest w szarej codzienności.

Gdy szukając siebie prawdziwego, dostrzeżemy ów Wzór, nierelatywny i nieuzależniony od politycznej czy gospodarczej koniunktury, to okaże się, jak mało mamy wspólnego z grą aktorską a jak bardzo na co dzień jesteśmy sobą.

I dopiero tutaj zaczyna się praca już nie nad maską, ale nad własną twarzą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *