Kim On jest?

Kim On jest? We współczesnym świecie niewiele pozostało z dawnej popularności. Kiedyś wiara w Niego była wręcz obowiązkiem, za herezje karano śmiercią- dziś umrzeć można co najwyżej dlatego, że jest się Jego wyznawcą. Pozostał już tylko jednym z bogów. Tylko? Czegóż chrześcijanie mogą żądać więcej. Mają jednego boga, który w historii częściej ich dzielił niż łączył. A zresztą tak naprawdę to bóg Żydów. Bóg, którego sami nie rozumieją, bo w rzeczywistości dla wielu Bogiem już dawno nie jest. Spełnia rolę psychologa, wróżki i lekarstwa zarazem. Krzyż to już nie tylko symbol siły i zwycięstwa, ale coraz częściej wzgardzenia i hańby. Tak jak dwa tysiące lat temu…
A kim On jest dla mnie? Kim jest Ten, którego obecność tyle razy czułem, którego wręcz dotykałem? Dzisiaj zadałem sobie to pytanie i nie potrafiłem odpowiedzieć. Nie wiedziałem kim dla mnie jest ten, Komu oddałem życie. Czyżby był to wyraz bezgranicznego poświęcenia i zawierzenia? Niestety, chyba wprost przeciwnie.  Stało się to dla mnie okazją do refleksji.

Pojawił się na nowo w moim życiu nieco ponad rok temu. Znowu mu wówczas uwierzyłem. Znowu? Tak naprawdę, to chyba pierwszy raz. Początkowo był „Wielkim Nieznanym”, bo próbowałem go od początku odkryć. I tak po godzinach spędzonych na kolanach przed kawałkiem śnieżnobiałego chleba stawał się coraz bliższy. Był powiernikiem sekretów, dobrym doradcą, którego nie zawsze słuchałem, cierpliwym słuchaczem… Można by tak długo wymieniać, ale sprowadza się to tylko do tego, że był dla mnie Rzeczą. Byłem tak jak jeden z wielu- zapatrzony w Niego, ale przez pryzmat siebie. Był moim Bogiem, ale tylko wtedy, gdy go potrzebowałem- na Mszy świętej, przy Liturgii Godzin, na egzaminie. Potem „pozwalałem” Mu się ulotnić- chciałem być sam ze swoimi zainteresowaniami, ze swoimi znajomymi, za sobą…

Aż w końcu sobie to uświadomiłem. I wtedy dopiero zobaczyłem, jak jest jeszcze daleko. Jak daleko jeszcze by być obok Niego. Ale dziękuję, że mi to pokazał, bo jeszcze raz stał się dla mnie źródłem nadziei. Nadziei, że szare życie znowu może nabrać blasku… z Nim. Tym razem naprawdę?

Choć Go nie ma
Jest.
Wywyższony Król
bez korony.

Zdetronizowany
za wiarę w Siebie.
Miłośnik miłości
której nikt nie rozumie.

Zawsze Bezpośredni
a i tak zbyt daleki.
Nie zapomnij być
pamiętaj i Bądź.

4 odpowiedzi do “Kim On jest?”

  1. A jaki jest? Czy jest Bogiem „wiecznych mąk”? Czy przygotował piekło, w którym w nieskończoność płonąć będą grzesznicy? Zachęcam Cię do lektury artykułu polemicznego do poglądów, które miałeś możliwość poznać w seminarium. No i oczywiście – do dyskusji!

  2. Nie wiem jaki jest. Gdybym wiedział jaki byłby sens życia? Jaki byłby jego cel, gdybym wiedział to co Nieodgadnione? Gdyby jednak był „Bogiem wiecznych mąk” nie dawałby tyle radości, nie dawałby tylu chwil zachwytu nad Słowem. Nie potrzebowałby człowieka jako osoby. A On go przecież kocha!

    Wszystko znosi,
    wszystkiemu wierzy,
    we wszystkim pokłada nadzieję,
    wszystko przetrzyma.

  3. Zgadzam się, że Bóg jest miłością. Co jednak w takim razie z piekłem? W tekście, do którego linkuje, znajdziesz dość ciekawe wyjaśnienie tego tematu. Jeszcze się odezwę! Pozdrawiam!

  4. Piekło nie jest wyrazem zaciekłości Boga i Jego nienawiści do człowieka. Na czym polegałoby Boże miłosierdzie, jeżeli bez względu na to jak człowiek przeżył czas dany na ziemi i tak nie może trafić do piekła? Czy takie postępowanie Boga byłoby przejawem jego miłości czy obojętności wobec człowieka? A Bóg jest zainteresowany człowiekiem w największym stopniu!

Odpowiedz na „zwiastunAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *