Jest jak jest?

Dzisiaj Wszystkich Świętych. Właśnie wróciłem nieco zziębnięty z cmentarza. Jutro to samo – od świtu do zmierzchu. Czasami łudzę się, że jeżeli faktycznie będę księdzem, to moje codzienne życie będzie jednak nieco łatwiejsze… Ale do meritum. Chciałem napisać parę słów z serii „o kondycji naszego społeczeństwa”…

A ramach serii pewnie będzie co nieco o księżach. Ostatnio do mediów trafiła informacja o wypadku jednego z „moich” biskupów, który prowadził samochód pod wpływem alkoholu. Jak widać, po ponad tygodniu sprawa ucichła. Z pewnością jednym z powodów, jest sposób załatwienia jej przez hierarchę. Szczerość, umiejętność przyznania się do błędów… Tak to pomaga w sytuacji oskarżeń księży o masową hipokryzję. Ile w tych oskarżeniach prawdy? Pewnie tyle, co w każdej plotce. Może ciut więcej… Ostatecznie jednak nie jest to chyba zasadniczy problem. Chyba, że dla tanich tabloidów i ludzi bez własnego zdania.

Moim zdaniem tkwi on znacznie głębiej. Hipokryzja wiąże się nieodłącznie z łatwością w dokonywaniu sądów, szczególnie na temat innych. „Jesteś taki i taki, jest to złe”, to przykład sądu, który próbuje zobiektywizować postawę jakiejś osoby. Brakuje w nim podejścia jednostkowego. Celowo nie użyłem słowa „subiektywnego”, bo to jest dzisiaj uważane za probierz relatywizmu. Czy nie to jest problemem, że traktujemy się dziś nawzajem z pozycji szarej masy – „każdy jest taki sam”? I chyba nie chodzi tu wyłącznie o podejście stereotypowe. Teoretycznie można by powiedzieć, że właśnie w taki sposób są traktowani sami księża, ale czy nie wynika to z ogólnego trendu, któremu sami nierzadko ulegają?

Co to w zasadzie jest relatywizm? Za SJP: „w filozofii: pogląd, według którego wartości oraz normy i oceny ich dotyczące mają charakter względny, zależny od podmiotu poznającego”. I teoretycznie wszystko jest w porządku – coś w tym relatywizmie jest nie tak… Czy jednak nie poszliśmy dziś nieco za bardzo w przeciwną relatywizmowi stronę – zobiektyzowaliśmy do bólu owe wartości i normy, tworząc z nich niedostępny dla przeciętnego człowieka pancerz za którym ukrywamy poglądy Kościoła? A w rzeczy samej ta pseudo-tarcza jest im w zupełności nie potrzebna – bronią się w większości same, a przynajmniej daje się je uzasadnić na mocy logicznego wywodu a nie jakichś zamierzchłych prikazów…

W formowaniu czy może raczej rozpoznawaniu wartości i norm zdaje się być jednak niezbędne ujęcie subiektywne. Ale o tym w kolejnym wpisie. Dziś trzeba odpocząć przed tym, co jutro…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *