Jaka twarz?

Sukces. Bez niego nie da się dziś już chyba żyć, bo jaki sens ma życie pełne porażek? Ciągły wyścig trwa a nagrodą zazdrość. Zawsze znajdzie się przecież ktoś lepszy i wyścig, który miał się dawno skończyć, rusza na nowo.

Boga nie ma. Bo po co Bóg, który upokarza, który pokazuje jak bardzo jestem słaby, który ciągle mi coś wyrzuca.  Ewangelia? To coraz częściej dobra nowina o pieniądzu. Religia jako taka musi się przecież dostosować do współczesnego człowieka. Tylko wtedy można coś na niej zarobić i zyskać. Ten kto nie proponuje religii jako krainy niczym nieskrępowanej wolności, bez norm i zasad, ten przegrał i stracił. Życie ma być łatwe, inaczej nikt nie będzie chciał o nim słuchać.

Wybieramy przeciętność, bo nie warto się wychylać. I choć niemal każdy będzie chciał temu zaprzeczyć, to prawdą jest, że rezygnujemy z własnej twarzy, bo będą krzywo patrzeć, bo będą pokazywać palcem. Nie ma doskonałości, a nawet jeśli jest, dla nas jest nieosiągalna. Więc po co tracić czas, po co się męczyć, skoro ostatecznie i tak wszyscy wylądujemy na brudnym cmentarzu.

To jest dzisiejsza wizja jedności. Jednolita a nie liberalna. Ograniczająca a nie wyzwalająca. A przecież jedność, która ogranicza to niewola. Chcemy by wszyscy myśleli jak my myślimy, a jednocześnie boimy się myśleć po swojemu. Szukamy zjednoczenia, bo boimy się samotności. Drugi człowiek nie ma tu najmniejszego znaczenia.

Ktoś powie, że to wszystko nieprawda, że Bóg go kocha i to mu wystarcza. Tylko… czy ten ktoś naprawdę w to wierzy? Czy Bóg nie jest dla niego tylko zasłoną, za którą można się ukryć, gdy nic wychodzi, gdy nie ma sukcesu? Łatwo przecież Boga wykorzystać, nie będzie się bronił. Bóg lubi cierpieć za nas. Niech więc cierpi, niech płacze…

Usłysz. Zaufaj. Pokochaj. Uwierz. Uwierz, by jeszcze lepiej usłyszeć, by jeszcze mocniej zaufać, by jeszcze śmielej pokochać…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *