I tak…

Odpowiedzialność, dorosłość… Słowa bardzo nadużywane, bo niezwykle też pożądane jest to co zdają się oznaczać. Ale nie obowiązuje tu zasada „chcieć to móc”. Potrzeba czegoś więcej niż chęci, potrzeba zaangażowania, wejścia w siebie – w swoje marzenia, dążenia, ale też w swoją przeszłość – szczególnie to do czego najchętniej już byśmy nie wracali.

Dorosłość jest implikowana przez zaufanie. Człowiek, który nie potrafi zaufać, który przed drugim ucieka, nigdy nie osiągnie dojrzałości. Ciągle rządzi nim bowiem lęk a ten blokuje wszystkie inne uczucia. Nie dopuści, by człowiek pokochał, by zobaczył coś więcej niż samego siebie.

A ja? Nie, jeszcze nie dorosłem… Uczę się siebie.  I tak…

W noc bez gwiazd na niebie
powłóczystą mgłą okryta wiara
idzie choć nie wierzy – zaufała księżycowi.

Dojrzałość wybrała głupców
zdradziła rozum – wiary nie znalazła.
W ciemną noc została sama.

Księżyc wskazał zagubionej drogę
nie ma końca, to już pewne.
Został tylko płacz dojrzały w kącie.

… wiara idzie dalej.
Noc tak szybko się nie kończy…

4 odpowiedzi do “I tak…”

  1. I tak i ja nie dorosłam jeszcze…
    Myślę, że jesteś o wiele bardziej dojrzały ode mnie ( nawet rok starszy ode mnie :D) bo podjąłeś tę decyzję, odpowiedziałeś na wezwanie Pana. A to już duży krok w dorosłość, odpowiedzialność za swoje czyny, postępowanie… Podziwiam Cię i za odwagę i za tę miłość, zaufanie, które u mnie legło w gruzach… Zapomniałam chyba co to jest prawdziwe zaufanie.

    Życzę Ci wiele siły i wytrwałości oraz światła w rozpoznawaniu siebie oraz w tym dorosłym życiu.

    Pozdrawiam! 😉

  2. Ostatnio oglądałem, towarzysząc żonie, taki film – ponoć wśród młodszej (choć nie tylko) części płci pięknej – popularny, Zmierzch 3.

    Chodzi o fragment, gdzie rówieśnicy głównej bohaterki mają zakończenie liceum, i jedna z nich wygłasza przemówienie. Wspominała ona o tym, że od małego dzieci mówią – czasami pytane – kim chciałyby być w przyszłości? Odpowiedzi są różne, jak to u dzieci. Pytania te powracają później, na kolejnych etapach edukacji. Mówi o tym, że teraz – w młodości, u progu dorosłości – jest czas na popełnianie błędów, zmienianie zdania, pomyłki i nie do końca przemyślane decyzje. Po to, abyśmy kiedyś, za kilka lat, po studiach, zapytani o to, co chcemy w życiu robić – wiedzieli; a nie musieli zgadywać.

  3. Z biegiem lat wyborów, takich fundamentalnych, coraz mniej, zwłaszcza gdy juz studia skonczone, decyzja o malżenstwie czy np. klasztorze dokonana, ale zawsze, kazdego dnia i tak musimy wybierać: zło albo dobro, w imie Prawdy. I to ten wybór, jeśli odpowiedzialny i uczciwy, może zmusić nas do całkowitej zmiany dotychczasowych planow i wyjscia z torów, ktorymi coraz wygodniej nam sie idzie.
    Nigdy nie planowałam i nie podejrzewałam, ze sporo lat bedę miezkac poza Polską, że będę mieć czworo dzieci, że strata pracy przyniesie dobro a nie przegrana itp.
    Nauczyłam sie zyc TU i TERAZ i pozytywnie oceniac wszelkie kroki, zdawałoby sie, ryzykowne. Bo wszystkie sytuacje maja w sobie pozytywy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *