I dobrze

Ostatnio dużo dzieje się wokół Kościoła w naszym kraju. I dużo na ten temat opinii – jedni się cieszą, inni nie za bardzo. Źródło zadowolenia zwykle to samo – Kościół dostaje w przysłowiową kość. Analogicznie można ustalić typowe źródło niezadowolenia. Bez problemu można też chyba wskazać grupy osób, których reakcje można by z grubsza w ten sposób zaszufladkować. Czy jednak faktycznie jest aż tak źle? Ja na przykład cieszę się, że coś się w polskim katolicyzmie dzieje… Teraz subiektywny przegląd dobrych dla Kościoła, choć nierzadko kontrowersyjnych, wydarzeń ostatnich tygodni.

Telewizja Trwam i przyznanie jej miejsca na osławionym „multikleksie”. Przeciwnicy fundacji o. Tadeusza Rydzyka wykazali się w tej sprawie wyjątkową niekompetencją. Zupełny brak argumentów wobec całkiem dobrze zorganizowanej telewizji z zapleczem finansowym, ale przede wszystkim ogromnym poparciem społecznym. Paradoks? Przecież wszystko, co wiąże się z „Ojcem Dyrektorem” budzi dziś w przekonaniu „wielu” śmieszność i jest jednym z częściej wykorzystywanych motywów żartów… Można dyskutować o przekazie telewizji i znanej rozgłośni z Torunia, ale fakty mówią same za siebie. W obronie interesów fundacji Lux Veritatis na platformie cyfrowej podpisało się ponad 2,5 mln Polaków. To niewątpliwy fenomen. I choć było wiele emocji i zarzutów to tym, którzy przysłużyli się sukcesowi Telewizji Trwam należy się głęboki ukłon. Według niektórych Trwam i RM jedynie dzieli katolików w Polsce. Okazało się, że niekoniecznie… Potrafi też jednoczyć.

Ksiądz Lemański i jego wojna z arcybiskupem Hoserem. Wojna, bo były proboszcz Jasienicy zdecydował się wytoczyć działa przeciw swemu oponentowi i rozpocząć otwarty konflikt. Żeby było wiadomo – nie chcę się w tym miejscu opowiadać po żadnej ze stron. Nie o to chyba zresztą w sporze chodzi, bo zapewne ucierpi i ks. Lemański i abp Hoser. Szkoda. Warto jednak zauważyć, że i ta sprawa może przynieść nam (katolikom) pewne korzyści. Niektóre media i większość stronnictw liberalnych zdecydowanie wybrały już swojego faworyta. W „obozie” rdzennie katolickim (wykluczając niektóre nurty liberalizujące, ale pozostające w tej sytuacji w zdecydowanej mniejszości), cokolwiek by to znaczyło, mamy wstrzymanie oddechu. Obserwujemy kolejne posunięcia ks. Lemańskiego, który trochę gubi się w zeznaniach i może zbyt wyważone oświadczenia praskiej Kurii. Zasadniczo jednak czekamy na dalszy obrót wydarzeń – nie ma rozłamu, lecz poparcie dla zgodnych z prawem kościelnym decyzji abp Hosera. A właśnie rozłamu chcieliby zapewne przedstawiciele pewnych portali internetowych, które ogłosiły ks. Lemańskiego „swoim księdzem”. Czy ten ostatni też tego chce – nie wiem, ale raczej wątpię. Wróćmy jednak do tych, którzy odnaleźli „swojego księdza”. Gdy wczoraj czytałem ich wypowiedzi w Internecie, to byłem w głębokim szoku. Dlaczego? Nielogiczność i śmieszność sięga zenitu. Przykład? Znana reżyser filmowa łatwo ferowała wyroki w „Kropce nad i” – Niestety w polskim Kościele katolickim postawy antysemickie są częste (…) Jego [abp Hosera] poziom empatii i szacunku dla człowieka już w paru sprawach okazał się dość niski według powszechnie obowiązujących norm etycznych. Po chwili stwierdziła jednak, że nie chce oceniać, który biskup jest dobry, a który zły. Obiektywizm, jak się patrzy… A zdarzają się wypowiedzi znacznie ciekawsze. Niejeden wtrącił już arcybiskupa do lochu a księdza kreował opiekunem polskiego Kościoła. Doprawdy nie wiem, kto tu wciąż trwa w „średniowieczu”… Teraz ważne jest żeby sprawy nie przespać, ale wyciągnąć z niej wnioski. A te są stosunkowo proste – aktualne problemy moralne ludzi (do których dość często odnosił się ks. Lemański, zdobywając poparcie swym liberalnym podejściem) wymagają nowego podjęcia a nauczanie Kościoła w ich kwestii – wyjaśnienia a może i aktualizacji.

Agnieszka Radwańska i jej rozbierana sesja. Tutaj sytuacja nieco inna niż we wcześniejszych przykładach. Rozdźwięk mamy zasadniczo we własnym, katolickim gronie. Czy powinna pozować? Czy powinno się jej odebrać tytuł ambasadora akcji „Nie wstydzę się Jezusa”? Zdania są podzielone. Dyskusja nad granicami dzielenia się pięknem płynącym z Bożego stworzenia trwa. I to jest dobre. Tego, co się stało nie zmienimy, warto się jednak przy tej okazji przyjrzeć naszemu podejściu do ludzkiej seksualności. Bo łatwo naszą najlepszą tenisistkę potępiać, lepiej byłoby chyba jednak zapytać, co kierowało tą, która przecież jednoznacznie deklarowała swą wiarę w Jezusa.

I na koniec Franciszek. Nasz papież. We wszystkich wymienionych przeze mnie wydarzeniach ostatnich tygodni, widzę szansę dla polskiego Kościoła. Szansę na świeżość. A tej nie może być tam, gdzie nie dzieje się nic. Franciszek tej świeżości przynosi niezwykle dużo. I to nie tylko w Polsce, ale na całym świecie. Czy szykuje się nam kolejna „wiosna Kościoła”? Ciężko stwierdzić, ale zawsze warto się o nią modlić.

Jedna odpowiedź do “I dobrze”

  1. Rocznica powstania w getcie żydowskim. W ilu kościołach – jak przykazał metropolita – zabiły dzwony? W centrum nic nie słyszałem, więc albo bili cicho, albo mam problemy ze słuchem. Tak czy owak po takich zachowaniach widać, jaki jest stosunek niektórych księży do Żydów (i własnego biskupa przy okazji).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *