I co z tym człowiekiem

Z ostatnich przemyśleń daje się wysnuć wniosek, że człowiek musi w swoim życiu pokonać dwie bariery. Jedną z nich jest z pewnością bariera egocentryzmu, która człowiekowi nie pozwala się rozwijać, gdyż ogranicza jego uczłowieczanie i wbrew intencjom ego, niszczy człowieka w jego postaci podmiotowo-przedmiotowej, koncentrując się li tylko na podmiotowym aspekcie osoby.

Ale pokonanie tej bariery to dopiero początek. Dalej zaczyna się znacznie trudniejsza praca nad tym, by owo ego, któremu nie udało się zawłaszczyć osoby, zostało przez człowieka uznane i w końcu zaakceptowane. Paradoksalnie bowiem altruizm, może stać się dla człowieka jeszcze większym zagrożeniem niż egoizm.

Zdrowo pojęty altruizm,  szukający dobra i szczęścia osób innych niż ego,  nie może uciekać od konfrontacji ze sobą – ze swymi problemami i z tym co mogłoby człowiekowi dawać radość. I bynajmniej nie chodzi tu o prostą akceptację siebie. To slogan, który pozwala tym, którzy już siebie „zaakceptowali”, tak naprawdę odwrócić uwagę od tego, co w nich pracuje, a z czym często nie potrafią lub jeszcze częściej – nie chcą, sobie poradzić.

Trzeba żyć swoim życiem. Żyjąc życiem innych obumiera w nas to co najcenniejsze w nas, czyli my sami. Często jednak jest to bariera nie do przeskoczenia, bo wymaga zaangażowania tam, gdzie człowiek zagląda bardzo rzadko…

5 odpowiedzi do “I co z tym człowiekiem”

  1. Jana Paweł II mówił, że „człowiek nie może siebie sam do końca zrozumieć bez Chrystusa”. Można by tę wypowiedź spróbować zuniwersalizować i powiedzieć, że każdemu jest potrzebna przestrzeń, w którym staje ze sobą sam na sam. Chrześcijanin może nazwałby to rachunkiem sumienia… i to z pewnością pomaga.

    Ja, chociaż może ciągle się jej uczę, taką przestrzeń, w której próbuje jakoś sam siebie pytać o siebie (sic!) odnajduję w medytacji tekstów Pisma Świętego. Zazwyczaj jest to całkowite oderwanie od tego co się wokół dzieje, bo jak zwykle nie mam czasu, więc i medytacja jest wciskana pomiędzy masę innych zajęć. Wymaga ona jednak przecież chwili skupienia i wówczas tym co jako pierwsze jest poddawane refleksji jest to co się przed chwilą wydarzyło lub to co za chwilę wydarzyć się może.

    W takich okolicznościach sam siebie zaskakuję, widząc jak „mądre” lub jak „głupie” jest moje postępowanie. Tak naprawdę to jest jednak dopiero początek. Mierzyć się z samym sobą można całe życie… Ja jestem w trakcie rozgrzewki…

  2. Żeby miłować innych (móc się zdrowo poświęcać, móc innym pomagać, umieć z innymi rozmawiac etc.) najpierw trzeba miłoać siebie! Tyle, ze to czesto zwyczajny egocentryzm. Hm, a moze na poczatek potrzeba zwyczajnego egocentryzmu?

  3. Trzeba dwa razy pokonać siebie: raz dla siebie i raz dla drugiego człowieka. Egocentryzm zaś to postawa nastawiona tylko na „ja”, stąd błędna. Nawet siebie trzeba rozpatrywać tylko w odniesieniu do innych ludzi. Zamknięcie w „ja” spowoduje wypaczenia w kształtowaniu siebie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *