Era człowieka

Dzisiejszy świat żąda od człowieka przezroczystości. Chce, żeby każdy dzielił się swoimi przeżyciami, problemami. Zabrania ukrywania uczuć, wątpliwości. Coraz częściej występuje przeciw intymności. Można mówić, że to nieprawda, zbyt duże zgeneralizowanie, ale wystarczy się zastanowić czy samemu nie chciałem kiedyś wiedzieć co o mnie myślą inni ludzie, przeniknąć wzrokiem przez firanki sąsiada    i dociec co dzieje się za tamtymi zamkniętymi drzwiami. Skąd taka sytuacja?Jest to zapewne z naszej strony próba zmiany rzeczywistości na dla nas korzystniejszą. Nie chcemy przecież, żeby ktoś nas obgadywał, załatwiał sprawy za naszymi plecami. Skoro zatem sami żądamy przezroczystości postępowania to automatycznie narzucamy ją  innym. Czy nie to jest wskaźnikiem wytworzenia się „globalnej wioski”? Mogę się oburzać gdy ktoś zagląda w moje życie , ale tak naprawdę jest to dla mnie wyraz zainteresowania z czyjejś strony. Czuję się zatem dostrzeżony, uznany. Nawet Ci, którzy ogradzają się wysokimi płotami, uciekają przed lampami fleszy organizują wszak konferencje prasowe a na swoich posesjach montują  monitoring. Przecież tak dobrze mieć nad wszystkim kontrolę, wszystko widzieć i być widzianym.

Jednak jakby na ironię, gdy chodzi o sprawy, powiedzmy, „duchowe” już takiej przejrzystości nie ma. Niewielu ludzi śmiało mówi o swojej wierze, o swoim kontakcie z tym Kimś, jakkolwiek byłby On nazywany. Powiedzieć „wierzę” stało się dziś niemodne, to obciach. Niejednokrotnie sam miałem trudności z tym by przyznać się, że jestem klerykiem, by powiedzieć, że wierzę w Niego tak bardzo, że tak bardzo Go kocham, że gdy zawołał poszedłem za Nim…

Wydaje się, że nasza cywilizacja po raz kolejny weszła w okres kultu ciała i fizyczności. Czy jest w tym coś złego? Chyba nie, ale pod jednym warunkiem – jeżeli człowiek uzna, że źródłem jego piękna nie jest on sam, tylko Ktoś kto tym wszystkim kieruje, kto pozwala człowiekowi zalśnić pełnią blasku, kto decyduje o tym, że w ogóle człowiekiem jest. Tak, brzmi to banalnie. Zapewne gdyby te słowa przeczytało szersze grono osób, zostałbym wyśmiany – przecież dziś miarą człowieka jest sam człowiek! Można go mierzyć tylko według tego jak wygląda, jak potrafi się zaprezentować, ile zarabia. Człowiek już nie potrafi czuć niczego poza słodyczą sukcesu i goryczą porażki! Co jest zatem bardziej banalne? Czy nie to, że w gruncie rzeczy zatraca zdolność do uczuć wyższych, że nierzadko wystarcza mu tylko zaspokojenie fizyczne? Czemu człowiek wstydzi się pójść do kościoła, wystąpić przeciw tchórzostwie antykoncepcji,  a nie zawstydza się patrząc na ludzi sprzedających swoje ciało, na przesiąknięte tanią pornografią reklamy? Globalna wioska, w której wszyscy się znają, albo mogą się poznać nie potrzebuje już jakiegoś Boga, którego przecież nikt nigdy nie widział? Nie da się Go poznać, naukowo wyjaśnić a ponoć On wie o mnie wszystko. To nie zgadza się z dzisiejszymi trendami, a jeżeli coś nie jest modne to nie istnieje! Jest tylko zabytkiem przeszłości, muzealnym eksponatem!

Jak zatem podziękować Mu, że dał mi poczuć coś więcej? Za to, że przy Nim nie widzę już w sobie tylko kolejnego etapu ewolucji? Za to, że uczy mnie Kochać przez duże ‘k’?

Może BĘDĘ a nie tylko będę?! …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *