Doskonałość zawodna

Ostatnio zatrzymałem się nad słowami: „Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj co posiadasz i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie” (Mt 19,21) i bynajmniej nie chodzi mi o drugą część tego zdania, ale o owo pytanie o doskonałość. Czy chcę być doskonały? …

Dzisiaj doskonałości się boimy. Coś co jest doskonałe jest nienaturalne, jest mechaniczne, jakby pozbawione życia. Doskonałość albo dążenie do niej traktuje się jako dziwactwo i jako stan iluzoryczny, jako jedną z wielu masek zakładanych przez współczesnego człowieka. Zresztą doskonałość taka ograniczałaby naszą wolność a do tego absolutnie nie możemy przecież dopuścić. Widać tu bardzo wyraźne nawiązanie do współczesnego postrzegania słów „cnota” i „dziewictwo”. One także kojarzą się w wielu kręgach jednoznacznie negatywnie. Karol Wojtyła tłumaczył, odwołując się do myśli filozoficznej Maxa Schelera, że wynika to z faktu, że każda z tych postaw wymaga od człowieka zaangażowania, wymaga włożenia w nią trudu i wyrażenia zgody na wyrzeczenia.

Analogicznie jest moim zdaniem odnośnie doskonałości. By być doskonałym trzeba bowiem podjąć trudną pracę nad sobą, na którą wielu osób dzisiaj nie stać. Boją się, że nic w ten sposób nie zyskają a tym samym stracą. Brak wymiernych korzyści jest podstawową barierą, której członkowie konsumpcyjnego społeczeństwa boją się przekroczyć. Doskonałość jawi się stąd jako cnota, o którą walczyć nie warto. Nie ma przecież ludzi doskonałych, dlaczego więc mi miałoby się udać? Nie ma co próbować…

Boimy się szarości, ale jeszcze bardziej lękamy się wychylić. Ryzyko jest duże. Możemy stracić przyjaciół, znajomych, możemy stracić dobrze płatną pracę i wpływy. Tylko po co?  Lepiej zachować plastelinową twarz i lukrowane słowa, tym nikogo nie zranimy. Lepiej kłamstwo nazywać prawdą, bo  rzeczywistej prawdy i tak nikt nie zrozumie. Lepiej ukryć się za niedoskonałość, bo tam nigdy nikt nie znajdzie…

Nie spojrzę na Ciebie
choć kochasz tak mocno
w wolności bez czasu
doskonały zawsze
jak nigdy spóźniony
biegnący donikąd.

Gdy wreszcie dogonię
okiełznam tę Chwilę
i już więcej nie minie
ucieczki ta próba
bez opanowania
choć tak zniewolona.

Spróbuję świętości
jak skrzydło powietrza
tę Miłość obudzę
co każdego ranka
bez wody umiera
a łaknie spotkania.

2 odpowiedzi do “Doskonałość zawodna”

  1. Czy chcę być doskonały?
    Spytałabym raczej – czy to możliwe być, stać się tu na ziemi doskonałym?
    To prawda – nie ma ludzi doskonałych. Jestesmy wszyscy mniej lub bardziej błądzący, szukający, przybliżający sie i oddalający od Doskonałości, niedościgłej, jaka jest Bóg.
    Uważam, że jesli posiada sie , choćby niewyraźny, obraz doskonałości (Doskonałości), to już bardzo dobrze. Bo doskonałośc łączy się z obiektywizmem, pełnią (Pełnią), absolutem. Ale tu na ziemi 100% doskonałości nie spotkamy. Można w nia, natomiast WIERZYĆ, że istnieje, że naprawdę jest…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *