Co uświadomił mi pewien (były) zakonnik z Gdańska

Nie jestem pewien, jakim echem odbiła się wśród was informacja o wystąpieniu z zakonu o. Jacka Krzysztofowicza OP, ale w moim środowisku (seminarium duchowne), trochę się o tym mówi. W zasadzie nic dziwnego – w niedalekiej przyszłości ktoś z nas może zetknąć się z podobnym problemem. Nie będę próbował osądzać czy oceniać o. Jacka – sprawy dokładnie nie znam a przede wszystkim nie znam jego samego. Jego przykład jednak coś mi uświadomił. Krótka refleksja na ten temat.

Życie różnie się układa, zwykle jednak w pewnym jego momencie możemy powiedzieć – jestem na swoim miejscu. Niestety nie jest łatwo i chwilę później może pojawić się stwierdzenie – pomyliłem się. I co wtedy? Mówi się, że to kobieta zmienną jest, ale i tutaj zajrzało chyba widmo równouprawnienia… W każdym momencie wolność daje nam prawo wyboru  tego, co aktualnie postrzegamy jako dobre. No właśnie „aktualnie”. A co z myśleniem przyszłościowym?

To co dobre (tak naprawdę dobre!), zwykle się nie zmienia, bo co to byłoby za dobro, które raz jest a raz go nie ma? Chyba, że „dobro” kojarzy nam się jedynie z tortem, który po kilku dniach traci swoje „dobre” właściwości. Umówmy się – nie mówię o dobru, które jest w stanie dać chwilową przyjemność, ale czegoś trwalszego, to już niekoniecznie. Bóg chce naszego szczęścia, czyli takiej przyjemności, która trwa chwilę dłużej niż… wieczność!

Wracając do zakonnika – w którymś momencie chyba poszedł za tym pseudodobrem, albo wtedy gdy decydował się na celibat, albo teraz gdy wybiera miłość. Czytając komentarze do sprawy, zwróciłem uwagę, że wiele z nich klasyfikuje tę miłość jako jakąś chwilową iluzję. Ja nie byłbym tak pochopny w odczytywaniu cudzych uczuć. A choć miłość do Boga jest pewnie doskonalsza i bardziej wzniosła niż ta, którą darzy się chłopaka lub dziewczynę, to w tej drugiej też nie ma nic złego. Konflikt rodzi się wtedy, gdy ktoś zaczyna jedną nad drugą przedkładać. A z ust o. Jacka usłyszeliśmy, że wybierając miłość do kobiety, idzie za „prawdziwą miłością” – czyżby „poprzednia” była fałszywa? Wątpię, żeby przestał kochać Boga – za bardzo się z Nim zżył i za dużo dobrego udało im się razem zrobić.

Podejmować decyzje uczymy się całe życie. Zwykle nauka ta polega na niepowtarzaniu błędów (pamiętacie formułkę historia magistra vitae est?). Zwykle żałujemy tych decyzji, które podjęliśmy bez zastanowienia lub tych, w których straciliśmy na jakiś czas horyzont rzeczywistości, podążając za tak zwanym „impulsem”. Najlepiej byłoby gdyby się złych decyzji nie podejmowało – życie byłoby o wiele prostsze! Ale ponieważ tak nie jest, lepiej zastanowić się dwa razy „przed” niż potem latami myśleć, jak to wszystko odkręcić. A gdy już kompletnie nie wiesz co robić – zaufaj Chrystusowi. On naprawdę chce, żebyśmy byli szczęśliwi!

 

FaceBóg | Co powie Karol?
FaceBóg | Co powie Karol?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *