Chwalić Pana

Ostatnio często słyszę opinie, że księża, czy ogólniej, osoby duchowne, zamiast modlitwą zajmują się masą innych, zbędnych ich zdaniem spraw. Mowa tu na przykład o spotkaniach z młodzieżą- niekoniecznie w kościele czy salce katechetycznej, o pracy w mediach, o rozwijaniu talentów przez pisanie książek, nagrywanie płyt, a wreszcie o coraz popularniejsze tworzenie blogów. „Niech księża zajmą się odprawianiem mszy świętych, ślubami, pogrzebami, modlitwą”. Czemu takie hasła już dziś nie dziwią?

Niestety dzisiaj kwestie duchowości, modlitwy są często rozpatrywane tylko z pozycji dwóch skrajnych biegunów. Jedni uważają, że modlitwa nie ma sensu, bo Boga nie ma, drudzy zaś, że jeżeli ktoś się nie modli rano i wieczorem, nie chodzi do Kościoła co najmniej raz w tygodniu to na pewno pójdzie do piekła, jest szatanem i w ogóle uosobieniem zła. Tak, bo przecież najprościej widzieć świat monochromatycznie- ktoś jest dobry albo zły i już.

Jeżeli zatem spojrzeć na współczesnego duchownego, którego nie widzimy już tylko w klęczniku i za ołtarzem, ale też na stronach głównych popularnych serwisów internetowych, to wedle tych kryteriów jest on złym kapłanem, zakonnikiem, bo zamiast się modlić zajmuje się bzdurami. Przecież każda chwila przeznaczona na modlitwę się liczy!

Z całą pewnością spotkanie z Nim ukrytym w Najświętszym Sakramencie jest spotkaniem szczególnym, ale tak naprawdę jest to wybranie pewnego skrótu. Zamiast szukać Go w świecie, który przecież nie jest do końca zły, łatwiej stanąć z Nim „twarzą w twarz”. A przecież On unosi się obok mnie także teraz, gdy piszę te słowa. Jest w Internecie, jest w telewizji. Jest o ile potrafimy Go dostrzec, o ile nie szukamy tam sposobności do rozprężenia, do rozładowania napięcia, ucieczki przed kłopotami i sobą.

On nie podlega żadnym zakazom i nakazom. Nikt nie może ograniczyć Jego działania także w środkach masowego przekazu! Faktem jest, że trudniej jest dostrzec tego Kogoś, poza ciszą i skłaniającą do refleksji atmosferą kościoła czy kaplicy, ale dlatego szukanie Go w pełnym brutalnej agresji, wyuzdanego egoizmu i cichej zgody świecie także może być modlitwą i to jak piękną! Chwalić Pana, gdy dzięki mojemu działaniu ktoś zaczyna Go dostrzegać, gdy wychodzi z bagna grzechu, bo usłyszał rapowaną piosenkę napisaną przez zakonnika, bo przeczytał wpis na blogu anonimowego księdza- czego chcieć więcej… Wtedy jesteśmy chyba bliżej tego Kogoś niż w kaplicy?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *