Wolny?

Czas między rekolekcjami. Wczoraj wróciłem do seminarium po czterech dniach spędzonych na sympozjum naukowym. Ale nie było to chyba zwykłe sympozjum. Ten czas to przede wszystkim refleksja nad tym, co działo się ze mną w ostatnich tygodniach. Gdy zmęczenie zdawało się nie mijać a wręcz z każdym kolejnym dniem narastać, dostałem szansę zatrzymania się i spojrzenia na całą swoją aktywność z perspektywy osoby bez żadnych obowiązków. Odpocząłem i wiele spraw przemyślałem. Czy udało się nabrać dystansu? Czy to było w tym czasie najważniejsze?

Wolność domaga się od człowieka zaangażowania. Pozorem jest bycie wolnym od drugiego człowieka, bycie wolnym od podania mu swej ręki. To jest tylko egoizm. Jak delikatne jest jednak przejście od wolności do egoizmu! A gdzie w tym wszystkim On? Jak podzielić siebie między Niego i drugiego człowieka? Czy można coś zostawić dla siebie?

Próba samodzielnego wyzwolenia i uzyskania całkowitej wolności jest z góry skazana na porażkę. Człowiek nie jest bowiem w stanie uwolnić się sam. Potrzebuje pomocy, bo wolność to nie tyle bycie wolnym dla siebie, lecz dla drugiego.  Tak jak szczęście, wolność przyjdzie wtedy, gdy najmniej się jej spodziewamy. Trzeba się wolności wyrzec, by móc ją kiedyś prawdziwie osiągnąć. Wolność pożądana to lenistwo, wolność obdarzona zaufaniem to możliwość. Wyrzeczenie się wolności to miłość… i wolność zarazem. Nie oznacza to jeszcze wcale, że należy dać się zniewolić czy zagarnąć. Byłoby to chyba zbyt proste rozwiązanie. Trzeba dojrzeć do świadomej rezygnacji, do bezinteresownego dania siebie. Trzeba dojrzeć do tego, by powiedzieć „jestem wolny”…

Dzięki za ludzi, którzy czują smak wolności. Dzięki za tych, którzy chcą bym i ja go poczuł. Za tych, których wolność pociąga, ale nie zniewala…

Już dziś ruszam na kolejne rekolekcje. Za dwa dni założę sutannę. Nie odchodź, zostań ze mną.

4 odpowiedzi do “Wolny?”

  1. Dla mnie miłośc Boga i człowieka są jakoś nierozerwalne, jak to przykaznie najwazniejsze, które Jezus z dwóch połaczył w jedno. Droga do człowieka prowadzi od Boga i od człowieka mozna do Boga dojśc i czesro sie dochodzi.
    Życzę ci wierności i odpowiedzialności w Twoich wyoborach i zamierzeniach, a przede wszystkim miłości, takiej, która nie bedzie stawiac pytan: kogo bardziej kochasz, bo kazdego kocha sie jakos inaczej. Dziecko, męża, przyjaciela, wroga, roziców i siebie samego. Wspolnym zas mianownikiem tych naszych miłości jest miłośc Boga.
    A wolnośc jest i od i do.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *