Bukmacherzy i marnotrawny syn

Konklawe zbliża się wielkimi krokami i coraz więcej mówi i pisze się na temat potencjalnych kandydatów. Bukmacherzy z Anglii najmniej płacą za zakłady na kardynałów Scolę, Turksona i Bertone. Ciekawe czy ich typy się sprawdzą. Zapewne dowiemy się w przyszłym tygodniu… Swoją drogą, można by ich zapytać – w kontekście dzisiejszej Ewangelii – na ile wyceniliby szanse powrotu młodszego syna do ojca, zanim zdecydował się on faktycznie powrócić do domu. Wydaje mi się, że taki przebieg sprawy byłby jednak raczej niemożliwy do przewidzenia a przynajmniej bardzo wątpliwy…

Jeszcze bardziej nieprawdopodobne jest zachowanie samego ojca, który zamiast skierować do syna popularne „A nie mówiłem!”, nakazuje służbie dobrze go ubrać i wydać ucztę na jego cześć. Jeżeli Bóg jest takim ojcem, to naprawdę mamy dzi – w niedzielę Laetare – prawdziwy powód do radości!

Jednak czy Jezus opowiadając tę przypowieść faktycznie chciał skupić się na postawie ojca i młodszego syna? Jeżeli zwrócisz uwagę na pierwsze słowa czytanej perykopy, to zmienisz zdanie.

W owym czasie zbliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie. Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi. Opowiedział im wtedy następującą przypowieść…

Opowiadanie Jezus kieruje do faryzeuszy, którzy zbyt łatwo dokonują oceny innych. I to jest wiodący motyw przypowieści. Jeden człowiek zbłądził, ale się nawrócił. Drugi patrzy na niego podejrzliwie i nie potrafi zapomnieć mu jego złego postępowania. Jezus jest ojcem, który przypomina, że słońce wschodzi tak nad dobrymi, jak i nad złymi. Nikogo nie odtrąca, bo przecież lekarza potrzebują ci, którzy są chorzy, a nie ludzie zdrowi. Faryzeusze nie potrafią tego zrozumieć, podobnie jak starszy syn nie rozumie zachowania swego ojca. Nie pojęli swej misji jednania a skupili się na przestrzeganiu prawa. Byli znakomitymi sługami tekstu, w którym nie potrafili spostrzec życia. A może sami go tego życia pozbawili?

Ojciec dla młodszego syna zabił cielca, straszy zaś, ponieważ nie dostał zgody ojca na ucztę z przyjaciółmi, najchętniej zabiłby swego brata. Przychodzi mi tu na myśl opowieść o Kanie i Ablu. Abel nie rywalizował z bratem o względy Boga, Kain – tak. Gdy okazało się, że to ofiara Abla bliższa jest Najwyższemu, Kain widział tylko jedno rozwiązanie – pozbawić Abla życia.

Starszy syn w końcu rzuca też oskarżenie w stronę ojca. Wydaje mu się, że i on chce go czegoś pozbawić, coś mu odebrać. Tymczasem prawda jest zupełnie inna. Ojciec stara mu się to spokojnie wytłumaczyć, ale czy starszy syn jest w stanie go wysłuchać? Łatwa ocena i osąd młodszego brata zdążyły chyba wyryć na jego czole trwałe znamię…

3 odpowiedzi do “Bukmacherzy i marnotrawny syn”

  1. Smuci mnie, ze media z taka latwoscia oddzialywuja na ludzi… Czym sie dajesz nasaczyc (niby z dystansem) takim sie stajesz, powoli, ale jednak przemieniają Cie.

    Mnie nie ciekawi czy typy buchmacherow sie sprawdza… Chodzi o many, many i by tym Ciebe zmienic… Ludowe przyslowie mowi, ze ‚ciekawosc, to pierwszy stopien do piekła’ Nie neguje bycia ciekawym, ale doszlam do tego, ze trzeba madrze ja przesaczyc…

    Polaczenie komentarza z buchmacherami uznalam za naciaganiete, nie przemowilo do mnie, a zniechecilo. To moje odczucie szczerze wyrazone, bez podtekstów.
    Pozdrawiam.

    1. P.S. piszac, pojawila mi sie zaslaniajac tekst reklama z dzwiekiem o rzekomej wygranej. Musialam zrezsetowac komputer, by sie jej pozbyc. Wyslalam tekst tutaj bez poprawek. Cos zle zrobilam, ze sie nie wpisaly. Przepraszam. Ma byc: nasaczyc i przemieniaja w pierwszym akapicie

      Piszac „tym Ciebie zmienic” mialam na mysli szerszy krag (źle sfomulowalam, nieprecyzyjnie)
      Raz jeszcze przepraszam.

  2. Hmm, chyba nie do końca się zrozumieliśmy… Przykład z bukmacherami podałem w celu nieco ironicznym. Podobnie, jak nie da się przewidzieć w ramach jakichkolwiek zakładów wyniku konklawe, tak nie do przewidzenia jest Boże miłosierdzie i miłość wobec nawet największego grzesznika. Druga myśl jest taka, że bukmacherzy, jako główny wątek komentowanej przypowieści, typowaliby zapewne postać młodszego syna. Ja chciałem skupić się na starszym, także w kontekście porównania go do faryzeuszy, do których Jezus kieruje Swoje słowa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *