Biada

Dzisiejsza Ewangelia przemówiła do mnie słowem przestrogi. Biada tym wszystkim, którzy są blisko Kościoła a nie zbliżają się do Boga. Biada zwłaszcza duchownym, którzy nie dostrzegają łaski, którą daje im Pan. Perykopa o synu marnotrawnym, została wypowiedziana przez Jezusa w konkretnych okolicznościach. Faryzeusze i uczeni w Piśmie oburzali się i szemrali, gdyż Jezus nie bał się kontaktów z grzesznikami.

Czy jednak opisując postawę syna, który roztrwonił wszystko i wraca do ojca, Jezus chciał faktycznie zwrócić uwagę jedynie ludziom grzesznym i wskazać im drogę nawrócenia? Czy o tym mówiłby do faryzeuszy? Czy odnaleźliby się w roli grzeszników? Nie – on ukazuje im postawę drugiego syna, który choć był zawsze tak bliski ojca, zawsze był mu wierny i wypełniał wszystkie jego polecenia – nigdy w nim ojca nie ujrzał. Gdy się do niego zwraca, nie potrafi powiedzieć „Ojcze!”, tak jak jego młodszy brat. Pamięta jedynie, jak pełnił wobec niego służbę. Sam się uczynił jednym z niewolników a ci przecież nie mieli udziału w dobrach swego pana.

I jeszcze jedno spostrzeżenie. Starszy syn z jednej strony chciałby ucztować i bawić się z przyjaciółmi, a z drugiej – gdy ma okazję bawić się ze swym bratem – oburza się i odchodzi. Woli dobrać tych, z którymi zasiądzie do stołu. Nie może przecież radować się z grzesznikiem i sforą niewolników ojca. Czuje się od nich lepszy.

Biada tym, którzy Ojca traktują jak pana, a swoją posługę, jak pracę. Biada tym, którzy w bracie widzą konkurenta i przeciwnika. Biada tym, którzy zamykają Kościół przed potrzebującymi uzdrowienia. Biada tym, którzy nie potrafią się radować ze szczęścia drugiego człowieka…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *